#9 Zakwaterowanie, czyli jak szukać noclegów i na co uważać?

Podoba Ci się? Podziel się ze znajomymi!

W ostatnim wpisie udowadniałam, że w podróży niekoniecznie trzeba spać pod mostem, nawet jeśli znajdujemy się w obcym kraju, z dala od domu. Zarówno płatnych, jak i całkowicie darmowych możliwości noclegowych na świecie nie brakuje. Gdzie i w jaki sposób zatem szukać zakwaterowania?

 

Człowiek tak naprawdę nigdy nie dociera do domu, ale gdy przyjazne ścieżki się krzyżują, cały świat przez chwilę wydaje się domem.

Hermann Hesse

1. Jak szukać noclegów?

a. Kiedy?

Zasadniczo odradzam rezerwowanie noclegów jeszcze przed wyjazdem poza pierwszymi 2-3 nocami w nowym miejscu, które ze względu na jetlag (w przypadku długiego lotu) oraz nieznajomość okolicy i lokalnych warunków faktycznie mogą okazać się zbawieniem. Tak więc, w ramach zadania domowego, zapewnijmy sobie zakwaterowanie na pierwsze noce pobytu oraz zorientujmy się w sytuacji jeśli chodzi o kolejne. Przez „zorientowanie się” rozumiem poczytanie o dostępnych formach noclegowych, może wypisanie kilku polecanych w przewodnikach, bądź przez internautów adresach. I tyle.

Nie polecam rezerwowania z wyprzedzeniem (chyba ze podróż jest wyjątkowo krótka – do 2 tygodni) z wielu powodów. Po pierwsze, planując podróż w domu, bazujemy na czystej teorii, podczas gdy podróż każe nam się zmierzyć z praktyką, która nierzadko niewiele ma z nią wspólnego. I tak, na przykład, jeśli planujemy w danym miejscu określoną liczbę dni, szybko się może okazać, że szacunek był nietrafiony – bo miejsce albo wyjątkowo nam się podoba, albo też nie – a nocleg już zapłacony (bądź nadpłacony), co nie daje nam żadnej możliwości ruchu. Po drugie, zarezerwowane noclegi narzucają dość rygorystyczną dyscyplinę, co nie zawsze w podróży jest wskazane – najlepsze rzeczy mogą się bowiem wydarzyć niespodziewanie, na tzw. „spontanie” – gdy damy się trochę ponieść podróży i temu, co ona oferuje. Po trzecie, na miejscu mamy szansę obejrzeć zakwaterowanie i wybrać to, które odpowiada nam najbardziej – to co widzimy w internecie może być bowiem dalekie od rzeczywistości, więc nie kupujmy kota w worku, jeśli nie musimy.

Wybierzmy wolność i zapewniajmy sobie noclegi na bieżąco – czy to szukając już na miejscu, czy nieco wcześniej (ale już w podróży, w internecie). Nic w ten sposób nie tracimy (noclegi, w przeciwieństwie do lotów raczej nie drożeją z czasem – chyba że mowa o specjalnych okresach jak święta czy inne wydarzenia), a możemy zyskać wiele, bo wolność wyboru. Wyjątkiem są miejsca wyjątkowo oblegane z różnych względów, jak na przykład wydarzenia lokalne, wspomniane święta, itp. oraz ograniczona oferta noclegowa w danej lokalizacji – gdy wiemy, że w takie miejsce się wybieramy, nie ryzykujmy i  dokonajmy rezerwacji przed podróżą.

b. Gdzie?

Noclegów można szukać na różne sposoby, a te najpopularniejsze to oczywiście serwisy internetowe poświęcone zakwaterowaniu, przewodniki książkowe, napotkani ludzie – czy to miejscowi czy podróżnicy oraz wizja lokalna, czyli odwiedzając różne obiekty i wybierając na miejscu, bez wcześniejszej rezerwacji.

Internet

W temacie noclegów, znowu bezkonkurencyjny pozostaje internet. Stron poświęconych zakwaterowaniu w sieci jest bez liku – zależnie od preferowanego noclegu. Ja polecam te zorientowane na tańsze formy, jak HostelworldHostelbookers, czy popularny w Azji serwis Agoda. Każda z wymienionych stron ma swoją aplikację mobilną, która może niezwykle ułatwić zadanie w drodze – dzięki nim od rezerwacji dzieli nas tylko wifi i kilka ruchów palcem. Innymi cennym platformami może okazać się Tripadvisor i Booking. Ten pierwszy, powstał pierwotnie jako system recenzji – obiektów noclegowych, ale również restauracji, atrakcji turystycznych, a nawet samych miejsc i szczyci się bezstronnymi opiniami, oferując przy tym opcję rezerwacji zakwaterowania. Z kolei Booking jest kompleksowym systemem rezerwacyjnym, który oferuje nie tylko obiekty typu hostel/schronisko, ale również pensjonaty i różnego rodzaju hotele, a nawet loty – często ze zniżkami.

Pamiętajmy, aby sprawdzić stawkę za noc również bezpośrednio na stronie hotelu/hostelu/pensjonatu, gdyż zdarza się, że platformy tego typu pobierają prowizję za rezerwację, którą płaci nikt inny jak sam klient. Z drugiej jednak strony stawki u pośredników mogą być tańsze, niż bezpośrednio na stronie hostelu, gdyż pośrednicy, dzięki masowej ofercie, są w stanie zaoferować atrakcyjne zniżki. Podsumowując więc, warto sprawdzać w wielu źródłach.

Mówiąc o internecie jako formie poszukiwania noclegów nie sposób nie wspomnieć o platformie Airbnb, która oferuje wynajem pokoi u lokalnych gospodarzy, co nie tylko zapewnia nam nocleg, ale i próbkę życia w odwiedzanym kraju. Gdy takie rozwiązanie okaże się zbyt drogie (a w niektórych krajach faktycznie jest dość kosztowne), zawsze można skorzystać z kanapy zaoferowanej przez jednego z gospodarzy  zarejestrowanych w portalu Couchsurfing, którzy oferują noclegi we własnych domach bezpłatnie – trochę na zasadzie wymiany kulturowej.

Przewodniki

Czy to książkowe czy w formie elektronicznej, przewodniki mają z reguły całe sekcje poświęcone zakwaterowaniu w danym miejscu. Plus jest taki, że mamy opcje podane niemal na talerzu, bez specjalnego wysiłku, minus z kolei, że opcji tych nie ma zbyt wiele, gdyż żadna książka nie jest tak pojemna jak serwis internetowy. Poza tym bazujemy na subiektywnej ocenie autorów przewodnika, a jak wiadomo, to co jednemu odpowiada, niekoniecznie musi drugiemu.

Ludzie

Jakkolwiek internet jest nieocenionym źródłem informacji o zakwaterowaniu w podróży, tak polecam również otworzyć się na starą, dobrą (popularną w zamierzchłych przedinternetowych czasach) opinię innych – czy to spotkanych w drodze podróżników, czy miejscowych. Ci pierwsi mają tę zaletę, że na własnej skórze obiekty przetestowali i rozumieją mniej lub bardziej nasze potrzeby, gdyż podróżują podobnie jak my. Z kolei tubylcy, pochodząc z danej lokalizacji zwykle mają większy ogląd na sprawę i mogą doradzić z bardzo cennej perspektywy lokalnej. Do tego dochodzą systemy rekomendacji (jak na przykład na Kubie) – noclegów u konkretnych osób, gdzie osoba rekomendująca pobiera zwykle prowizję za polecenia nam konkretnego właściciela (co najczęściej odbywa się poza świadomością gościa). Trzeba się jednak liczyć z tym, że wybierając to rozwiązanie jedziemy trochę w ciemno, gdyż poza opinią jednej osoby (która dodatkowo chce zarobić), nie mamy gwarancji co do jakości polecanego noclegu. Ahoj przygodo!

Sami

Na koniec nie sposób nie wspomnieć o najbardziej spontanicznej formie poszukiwania noclegu, a z drugiej, mimo wszystko, kontrolowanej. Spontanicznej, gdyż decydując się na znalezienie noclegu na miejscu, ryzykujemy również jego nieznalezienie. Bo przybywamy zbyt późno lub oferta noclegowa w danym miejscu jest ograniczona – jakikolwiek jest powód, musimy to uwzględnić (zdarzyło mi się kilkukrotnie). Kontrolowanej z kolei, ponieważ szukając noclegu na miejscu, mamy szansę zobaczyć pokój, sprawdzić, czy warunki nam odpowiadają, zadać wszystkie pytania, które nas nurtują, a nawet… negocjować cenę, co w przypadku rezerwacji internetowej jest raczej niemożliwe. Jeśli nie jesteśmy jakoś wyjątkowo zmęczeni podróżą, otwórzmy się zatem na spontaniczne szukanie noclegów, gdyż może być to początek kolejnej przygody.

 

2. Na co zwracać uwagę przy wyborze noclegu?

Jak wspomniałam wyżej, opcja noclegowa w dużej mierze zależeć będzie od formy podróżowania, odwiedzanych miejsc, preferencji podróżujących. W poszukiwaniu noclegu (tu głównie mowa o opcjach płatnych), warto jednak wziąć pod uwagę kilka kryteriów – niektóre będziemy mogli zweryfikować przed dokonaniem rezerwacji, inne dopiero na miejscu.

Odległość od centrum oraz głównych atrakcji jest kluczowym kryterium, szczególnie gdy w danym miejscu zatrzymujemy się na krótko i nie chcemy tracić czasu (i pieniędzy) na dojazdy. Nierzadko centrum miasta wcale nie równa się centrum atrakcji, jakie ma ono do zaoferowania, więc warto wcześniej zgłębić temat.

Bezpieczeństwo okolicy, w której położony jest obiekt (a centrum też niekoniecznie oznacza najbezpieczniej). Jak wyżej – zasięgnijmy języka przed wyjazdem i rezerwacją noclegu.

Bliskość transportu publicznego – czy to w postaci stacji metra, przystanku autobusowego czy kolejowego – wszystko, co pozwoli nam przemieszczać się łatwo na terenie danego miasta czy miejscowości.

Śniadanie wliczone w cenę, które może okazać się zbawieniem przed pełnym wrażeń dniem, szczególne w nowym miejscu, z którym jeszcze nie jesteśmy zaznajomieni. Dopytajmy też, co zawiera śniadanie, gdyż w niektórych obiektach coś, co szumnie nosi to miano, oznacza filiżankę kawy z ekspresu i herbatnikiem, z kolei gdzie indziej może być pełnowartościowym posiłkiem z gamą produktów do wyboru.

Wifi – rzecz tak oczywista w dzisiejszych czasach jakby się wydawało, jak wifi, wcale nie jest standardem we wszystkich obiektach, a nawet jeśli jesteśmy zapewniani o dostępie do internetu, dopytajmy też, czy zasięg dociera do pokoju, w którym będziemy zakwaterowani. Nie jest rzadkością bowiem, że hostel chwali się posiadaniem wifi, które, jak się potem okazuje, działa jedynie w tzw. strefie wspólnej. Temat oczywiście odpada, jeśli zależy nam na tym, aby w podróży się trochę odciąć od świata. 🙂

Udogodnienia i dodatkowe usługi, wliczone w cenę bądź dodatkowo płatne, mogą nam znacznie ułatwić podróżowanie. I tak,na przykład, warto zapytać, czy obiekt oferuje gościom usługę prania, bądź czy w okolicy znajduje się jakaś pralnia (szczególnie ważne przy dłuższych podróżach). Przydatne może okazać się przechowywanie bagażu po wymeldowaniu (jeśli na przykład w drogę ruszamy wieczorem, a doba noclegowa kończy się w okolicach południa). Jeśli planujemy nocleg w hostelu, upewnijmy się też, czy dysponuje on szafkami na rzeczy, tzw. „lockers” (co prawda rzadko, ale zdarza się, że albo ich wcale nie ma, albo są dodatkowo płatne).

Oferta „towarzyska”, która może zdecydowanie umilić nam pobyt, szczególnie jeśli podróżujemy w pojedynkę. Wiele obiektów (głównie hosteli), które to rozumieją i dbają o integrację gości, organizuje wspólne imprezy, gotowanie, przyjęcia grillowe, lekcje tańca, gry, wieczory filmowe, itp.

Czystość, która niestety nie zawsze jest priorytetem obiektów noclegowych, szczególnie tych niskobdżetowych. A nawet jeśli jest, to może być stanem trudnym do utrzymania – niektóre z nich mają taki „przemiał” gości, że nie są w stanie zadbać o wysoki standard w tym obszarze. A to z kolei nie tylko skutkuje dyskomfortem wywołanym widokiem czy przykrym zapachem, ale i nieproszonymi gośćmi.

Pluskwy, które nie są rzadkością w masowych obiektach noclegowych są wyjątkowo uciążliwymi insektami żywiącymi się krwią (w tym ludzką), aktywnymi głównie w nocy. Ich zaledwie jednonocna aktywność może zepsuć nam kolejne tygodnie wyjazdu (ugryzienia są bolesne i utrzymują się nawet do kilku tygodni). Dopytujmy obsługi przy zameldowaniu, czy nie mają historii obecności pluskiew (nawet jeśli nie powiedzą wprost, to na przykład zawahają się z odpowiedzią, co jest już dla nas sygnałem), a przed zajęciem łóżka, sprawdźmy dokładnie wszystkie jego zakamarki w poszukiwaniu śladów nieproszonych gości (najczęściej bytują w spojeniach łóżek).

Standard obsługi możemy zweryfikować dopiero na miejscu, ale dużo informacji w tym temacie może nam dać już pierwszy kontakt (mailowy czy telefoniczny) z obsługą. Warto zwrócić uwagę, czy jest pomocna, czy posiada lokalną wiedzę, która może być użyteczna podczas pobytu. Nic tak nie umila pobytu jak serdecznie witający nas po uciążliwej podróży gospodarze.

Opinie innych zawsze są cennym źródłem informacji o obiektach noclegowych, pod warunkiem, że rzetelne. A w internecie, aby to potwierdzić, najlepiej przywiązywać się tylko do tych, które się powtarzają. Czytajmy oceny obiektów na różnych stronach i unikajmy tych miejsc, które według opinii innych są alarmujące – gdy ta sama negatywna ocena się powtarza u wielu osób, prawdopodobnie trzeba jednak wybrać inny obiekt.

 

Zainteresowało Cię? O pozostałych aspektach organizacji podróży na własną rękę przeczytasz TUTAJ.

Możesz również pobrać bezpłatnego ebooka Projekt Pierwsza Podróż, który krok po kroku przeprowadzi Cię przez wszystkie aspekty organizacji pierwszej dalszej podróży na własną rękę. Do zobaczenia w drodze!

ZDJĘCIE: Blue Mountains, Oregon, USA, październik 2015.


Podoba Ci się? Podziel się ze znajomymi!

eksploratorka

Eksploratorka świata i rzeczywistości wokół niej w ponad 50 odwiedzonych krajach. Miłośniczka Ameryki Łacińskiej i azjatyckiej kuchni, zafascynowana filozofiami Wschodu oraz konceptem slow travel. Pasjonatka języków obcych oraz ich wpływu na interakcję międzyludzką. Podróżniczka i blogerka z misją inspirowania Polaków do dokonywania życiowych zmian, realizacji marzeń, odkrywania siebie. Autorka wyjazdowych warsztatów życia w zgodzie z sobą. Będąc od 2 lat w drodze, na blogu eksploratorka.pl chętnie dzieli się przemyśleniami na temat podróżowania, lepszego życia oraz niekończącej się eksploracji świata, siebie i drugiego człowieka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *