#8 Zakwaterowanie, czyli gdzie spać w podróży?

Podoba Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Planowanie podróży przeszło właśnie do konkretów: mamy już zakupiony bilet lotniczy oraz zaplanowaną wstępnie trasę. Pozostaje pytanie: gdzie będziemy spać? Paleta opcji jest nieograniczona – zarówno płatnych jak i bezkosztowych – zależnie od odwiedzanego miejsca, uwarunkowań lokalnych, wybranej przez nas formy podróżowania oraz własnych potrzeb. Którą wybrać, na co zwrócić uwagę przy wyborze noclegu, gdzie szukać zakwaterowania?

 

Limit wyznacza tylko niebo, jeśli masz dach nad głową.

Sol Hurok

 

W podróży nocleg można zorganizować w ramach opcji płatnych – w miejscach z definicji do tego przeznaczonych, ale również bezpłatnie, jeśli chcemy zaoszczędzić i jesteśmy gotowi zaakceptować niedogodności, jakie niosą ze sobą noclegi gratis. W obu kategoriach jest w czym wybierać.

 1. Opcje płatne

Hotele

Backpacker w hotelu? Nie do pomyślenia! A jednak nie do końca. Wśród podróżników niepopularne, bo drogie, komercyjne, bez klimatu. I trudno się nie zgodzić, choć są wyjątki, dlatego w planowaniu noclegów nie skreślałabym całkowicie obiektów hotelowych. Wiele zależy od rodzaju hotelu – bo można znaleźć i takie całkiem niedrogie, a do tego z klimatem dużo oryginalniejszym, niż niejeden hostel bądź pensjonat. Sporo zależy też od rejonu, po którym podróżujemy, gdyż o ile w wielu częściach świata hotele są opcją raczej kosztowną, tak np. w niejednym kraju azjatyckim są przystępne cenowo i mogą być świetną alternatywą dla innych form noclegowych. Warto zatem na hotele się nie zamykać – szeroko otwarte oczy mogą nam zapewnić nocleg marzeń, który do tego nie zrujnuje nas finansowo.

Hostele

Osoba, która wymyśliła instytucję hostelu (dawniej u nas znaną pod nazwą schronisko, choć te coraz częściej odnoszą się do noclegowni stricte górskich), w mojej opinii zrewolucjonizowała podróżowanie na własną rękę. Wyróżnia je po pierwsze to, że pomimo posiadania pokoi prywatnych, w pierwszym rzędzie oferują łóżka w pokojach wieloosobowych typu „dorm” (gdzie „wiele” to najczęściej 4-10 osób), a zatem są dużo bardziej przyjazne dla podróżujących w pojedynkę (płaci się bowiem za łóżko, a nie za pokój). Po drugie, oprócz łóżka oferują niezastąpiony pakiet, który dla podróżujących dłużej stanowi nierzadko namiastkę domu. Bo w hostelu w cenę noclegu nierzadko wliczone jest śniadanie, różne rozrywki typu gry, książki, lekcje tańca oraz… towarzystwo innych ludzi. A nie ma chyba lepszych warunków do otwarcia się na drugiego człowieka w podróży niż gdy dzieli się z nim pokój, a czasem nawet piętrowe łóżko, robi się kolację we wspólnej kuchni, bądź ogląda film w jego towarzystwie. Do tego, hostele przyjęły pewien niepisany standard na całym świecie, więc strudzony drogą podróżnik z reguły wie, czego może się w nim spodziewać, a to ważne. Oczywiście, jak wszędzie są lepsze i gorsze obiekty, ale baza w postaci łóżka, prysznica i towarzystwa zwykle jest ta sama.

Warto dodać, że mimo wspólnej bazy hostele mogą znacznie różnić się między sobą – są te spokojne i zorientowane na wypoczynek gości, a także te bardziej imprezowe nazywane w języku backpackerów „party hostels”. Jakkolwiek hostele rzadko otwarcie się pozycjonują w tym temacie, to warto sprawdzać ich profile wśród internautów. Z czasem i towarzystwo może stać się uciążliwe, a trafienie po męczącej podróży do party hostelu, gdy akurat na imprezę ochoty nie mamy, a muzyka rozbrzmiewa z wszystkich stron, jest ostatnią rzeczą, jaką potrzebujemy. Dodatkowo, planując noclegi w hostelach pamiętajmy o zapewnieniu sobie odrobiny prywatności poprzez zabranie słuchawek, aby w spokoju słuchać muzyki, a także kłódki do (zwykle darmowych) hostelowych szafek, w których możemy zabezpieczyć nasz podróżniczy dobytek.

Motele

Motele, czyli obiekty o zwykle niższym standardzie niż hotele, skierowane przede wszystkim do zmotoryzowanych podróżników, usytuowane na obrzeżach miast i przy głównych trasach drogowych są formą noclegową spopularyzowaną w wybranych rejonach świata. Są idealnym rozwiązaniem na wyprawy samochodowe po USA czy Kanadzie. Nieraz ratowały mi życie, gdy po całym dniu spędzonym za kółkiem jedyne o czym marzyłam to prysznic i łóżko, bez wjeżdżania do miasta, rezerwacji, tylko po prostu przy drodze, od ręki. Standard wśród moteli może różnić się diametralnie, gdyż są to raczej obiekty jednorazowego pobytu, nie takie do których jedziemy na celowany wyjazd, więc o ile niektóre obiekty naprawdę dbają o jakość, czystość, usługi dodatkowe, tak inne (często za te same pieniądze) oferują mocno nadszarpnięte zębem czasu pokoje ze zdezelowanym wyposażeniem, które do tego testu białej rękawiczki na pewno by nie przeszły. Za to klimat jest jedyny w swoim rodzaju i raz w życiu przynajmniej trzeba motelu spróbować! Z moteli najlepiej korzystać w tandemie, gdyż standardowo płacimy zwykle za podwójne łóżko, niezależnie, czy mamy towarzystwo czy nie.

Pensjonaty 

Przechodzimy powoli do form noclegowych, które nieraz ciężko rozróżnić, skategoryzować, gdyż mogą się skrajnie od siebie różnić. Przez pensjonat rozumiem obiekt zbliżony do hotelowego, ale zwykle o niższym standardzie, bardziej kameralnej atmosferze i niższych stawkach za noc, za to oferujące prywatne pokoje. W krajach anglosaskich mogą być to obiekty kryjące się pod nazwą B&B (Bed & Breakfast) lub guesthouse, a w krajach hiszpańskiego obszaru językowego z kolei pod nazwą hostal (nie mylić z wyżej wspomnianym hostelem, gdyż hostale są najczęściej formą pensjonatu). Zwał jak zwał, pensjonaty dają możliwość odpoczynku w zaciszu prywatnego pokoju, znowu w dość przystępnej cenie – pod warunkiem jednak, że pokój z kimś dzielimy, gdyż podobnie, jak w przypadku wyżej opisanych moteli, cena za pokój jednoosobowy jest albo zbliżona albo równa kosztowi pokoju podwójnego. Oprócz tego pensjonaty często mają śniadanie wliczone w cenę.

Prywatne kwatery / pokoje / Airbnb

W tej kategorii znajdują się kwatery prywatne, pokoje odnajmowane podróżnym przez osoby prywatne – wszystko co ma charakter jeszcze bardziej „domowy” i kameralny, niż pensjonaty i hotele. Mowa zwykle o kilku pokojach wydzielonych na użytek turystów, które to rodzina zdecydowała się odnająć jako formę dodatkowego zarobku. Takie obiekty popularne są chyba w większości rejonów świata, ale zależnie właśnie od rejonu mogą przybierać różne postaci – bardziej lub mniej sformalizowane. Do tej grupy można, dla przykładu, zaliczyć popularne na Kubie casas particulares, które poza hotelami są de facto jedyną i najbardziej spopularyzowaną formą noclegową na wyspie. Z uwagi na ograniczony dostęp do internetu, pokoje najczęściej rezerwuje się poprzez poprzedniego gospodarza, gdyż Kubańczycy mają niezwykle prężnie działający system rekomendacji w gronie odnajmujących. Niezależnie od kraju, ta forma noclegowa daje nam unikalną możliwość lepszego zagłębienia się w kulturę odwiedzanego regionu, gdyż zatrzymując się w kwaterach prywatnych, z definicji jesteśmy jakoś bliżej właścicieli, a niektórym z nich na tym kontakcie nawet wyjątkowo zależy, więc mamy szansę o lokalnej kulturze dowiedzieć się sporo – i to z pierwszej ręki.

Do tej grupy zakwalifikowałabym także pokoje prywatne wynajmowane turystom za pośrednictwem platformy Airbnb, która oferuje wynajem pokoi u lokalnych gospodarzy, co nie tylko zapewnia nam nocleg, ale i próbkę życia w odwiedzanym kraju – Airbnb jest bowiem świetną opcją dla osób zainteresowanych dłuższym wynajmem. Dodatkowo, oprócz pokoju mamy zwykle do dyspozycji kuchnię, możemy zatem obniżyć koszty pobytu poprzez gotowanie we własnym zakresie.

Domki letniskowe / szałasy / bungalowy 

Schodzimy do form coraz bardziej podstawowych, a zatem i bliższych naturze. I tutaj wybór jest spory – znowu zależnie od regionu. Bo w naszych rejonach może to być domek letniskowy, gdzieś w bałkańskich górach zwykła chata czy szałas, podczas gdy w rejonach wyspowych Azji Południowo-Wschodniej niezwykle popularne dwuosobowe drewniane domki typu bungalow, a w Ameryce Łacińskiej podobne obiekty o dźwięcznej hiszpańskiej nazwie cabañas. Standard też może się znacząco różnić, gdyż pod tą samą nazwą np. w Azji może kryć się prosta bambusowa chatka pośrodku lasu, której naczelnym meblem jest łóżko, bo na inne wyposażenie nie pozostaje miejsca, jak i luksusowy obiekt usytuowany przy samej plaży z osobna łazienką, a nawet klimatyzacją. Ceny tych form zakwaterowania są z reguły dość przystępne, ale znowu – najczęściej płaci się za domek, a nie osobę, zatem opłaca się wynajmować w parze.

 

2. Opcje bezpłatne (bądź opcjonalnie płatne)

Namiot

Na drodze do obniżenia kosztów rozwiązaniem jest stary, dobry namiot, który nie tylko oferuje jedne z najtańszych noclegów, ale do tego niezapomniane wrażenia. Bo nie ma nic lepszego, niż obudzić się pośrodku natury, gdy od niej dzieli nad jedynie materac i cienka warstwa tropiku. W namiocie można spać w dwóch opcjach. Oficjalnie, jak pan Bóg przykazał, na polach namiotowych (które jednak, zależnie od rejonu wcale tanie nie muszą być, a są lokalizacje, gdzie mogą okazać się nawet bardzo drogie). Za to, decydując się na tę opcję, zwykle zapewnione mamy pewne miejsce dla samochodu i namiotu, wyposażone sanitariaty, towarzystwo innych ludzi. Generalnie taki pensjonat, tylko na wolnym powietrzu. W opcji drugiej, na dziko tych wszystkich udogodnień nie ma, mamy za to spokój, ciszę, i maksymalny kontakt z naturą (jeśli na przykład rozbijemy się w lesie, nad jeziorem czy rzeką). Należy jednak wspomnieć o zagrożeniach stwarzanych przez dzikie zwierzęta, a także potrzebie bardziej kompleksowego przygotowania do podróży, uwzględniającego zabranie większej ilości wody, itd. Do tego weźmy pod uwagę ryzyko zapłacenia kary, gdyż w wielu regionach rozbijanie się na dziko jest nielegalne. Planując kamping, najlepiej oczywiście mieć swój namiot, ale jego nieposiadanie wcale nie dyskwalifikuje nas z możliwości skorzystania z tej formy noclegowej. Zdarzyło mi się bowiem w Ameryce Południowej spać w namiocie wypożyczonym za symboliczną kwotę na polu namiotowym, dzięki czemu byłam blisko natury, a nie opłaciłam tego dźwiganiem namiotu w i tak już przeciążonym plecaku.

Hamak

W ciepłych klimatach, osobom, dla których komfort snu nie jest największym priorytetem, polecam hamak, który, podobnie jak namiot, może przybrać formę „dziką” jak i bardziej oficjalną. Ta pierwsza, wiadomo, bezpłatna, wymaga od nas posiadania hamaka, który mocujemy zwykle między dwoma drzewami, w naturalnych okolicznościach przyrody. Ta bardziej oficjalna dostępna jest czasem jako tańsza alternatywa dla łóżka na przykład na tarasach hosteli, bądź w specjalnie do tego wyznaczonej przestrzeni.

Samochód

Z definicji środek transportu, pod warunkiem, że wystarczająco pojemny, może zostać z powodzeniem wykorzystany na potrzeby noclegowe. Szczególnie polecam podczas wypraw samochodowych i w miejscach położonych blisko natury, gdyż spanie w samochodzie w miastach jest często karane (zdarzyło mi się zapłacić kiedyś karę na obrzeżach San Francisco przyłapana przez funkcjonariusza podczas moszczenia sobie samochodowego gniazdka na nadchodzącą noc).

Środki transportu

Nie polecam co prawda zakupu własnego autobusu, ale do celów noclegowych, szczególnie na długich nocnych trasach, może nadawać się właśnie siedzenie w autobusie. Może nie najwygodniejsza forma, ale z pewnością jedna z tańszych, bo śpiąc w podróży, de facto płacimy za przejazd, a nie nocleg. Na długich trasach w Argentynie i Chile na przykład autobusy są świetnie wyposażone w różnego typu siedzenia, zależnie od wybranej przez nas taryfy (są i takie niemal przypominające łóżko). W Wietnamie autobusy sypialnie prawie zawsze dysponują mini-łóżkami, które do tego są w bardzo korzystnych cenach. Tak więc kilkunastogodzinny przejazd nocny można zamienić w darmowy nocleg na kółkach. Podobnie jak wielogodzinne, bądź wielodniowe rejsy statkami, czy łodziami (np. rejs po Amazonce łodziami, które oferują możliwość noclegu na hamakach).

Couchsurfing

Couchsurfing to forma bardziej cywilizowana, ale mimo wszystko nietypowa, bo na kanapie u nieznajomej osoby, którą świeżo poznaliśmy na portalu internetowym kojarzącym osoby poszukające noclegu w danym zakątku świata z zainteresowanymi udzielić go miejscowymi gospodarzami. Couchsurfing to taki odpowiednik autostopu w dziedzinie noclegów, tyle, że aby go złapać nie wystawiamy kciuka, a wysyłamy prośbę do gospodarza za pośrednictwem portalu, a ten może nas zaakceptować, bądź też nie. Postarajmy się, aby prośby były indywidualne – by pokazywały, że zapoznaliśmy się z profilem gospodarza, przeczytaliśmy, co oferuje. Unikajmy wysyłania masowych zapytań, bo nikt nie lubi być traktowany masowo – szczególnie jeśli ma nas przyjąć pod swój dach. Postarajmy się też zaoferować coś w zamian – na przykład samodzielnie ugotowany posiłek. Pomimo wielu obaw wyrażanych szczególnie przez początkujących użytkowników, Couchsurfing jest chyba najlepszą formą poznania lokalnej kultury i tubylców, bo nie ma przecież bliżej, niż u kogoś w domu. Dzięki stosowanemu systemowi ocen i rekomendacji, można się dowiedzieć, z jakim gospodarzem mamy do czynienia, więc ryzyko nie jest aż tak wielkie, jakby się wydawało. Za to doświadczenie niezwykle cenne – swego rodzaju wymiana kulturowa, w której można również zaobserwować, co tubylcy jedzą, jak spędzają dzień, co robią w wolnym czasie. Forma ta wymaga jednak z reguły jakiejś interakcji, gdyż gospodarze raczej nie lubią być traktowani jak hotel – użyczają komuś swój kawałek przestrzeni z reguły po to, aby czegoś się nauczyć, dowiedzieć o świecie, poznać przedstawicieli innych kultur. Tak więc, jeśli zależy nam na stuprocentowej niezależności w spędzaniu wolnego czasu, Couchsurfing się nie sprawdzi.

House-sitting

Opcja dla osób, które gotowe są nie tylko na dłuższe podróżowanie, ale i na dłuższe postoje. House-sitting to nic innego, jak opiekowanie się domem pod nieobecność właściciela. Cele mogą różne – od pilnowania bezpieczeństwa poprzez wykonywanie rutynowych prac gospodarczych (np. ogrzewanie domu, aby rury nie zamarzły) na opiece nad zwierzętami skończywszy – zależnie od potrzeb właściciela. Jest to jednak zwykle mała cena za komfort zatrzymania się u kogoś w wyposażonym domu bez dodatkowych opłat.

Praca na ochotnika/wolontariat

Wolontariat jest również opcją dla dysponujących większą ilością czasu i wcale nie musi oznaczać pracy całkowicie za darmo, gdyż nierzadko za świadczoną pracę można dostać wynagrodzenie w postaci noclegu lub/i wyżywienia. W wielu krajach podróżnicy chcący zaoszczędzić nieco na kosztach noclegów zaciągają się do pracy w hostelach, pracując na recepcji bądź wykonując drobne prace porządkowe, w zamian za zakwaterowanie. Popularnym zajęciem jest również nauczanie (np. języka angielskiego), bądź praca na farmach np. w ramach organizacji WWOOF, która ma na celu łączenie właścicieli gospodarstw organicznych na całym świecie i chętnych do pracy w nich wolontariuszy. Opcje są praktycznie niewyczerpane, trzeba tylko się na nie otworzyć.

Miejsca publiczne

W szczególnych przypadkach, gdy oczekujemy na samolot bądź autobus i z różnych względów akurat nie możemy spędzić nocy gdzie indziej (np. samolot odlatuje o wczesnych godzinach rannych) można do tego celu rozważyć miejsca publiczne. Tak samo, jak od czasu do czasu można przespać noc w autobusie czy pociągu, można ją również spędzić na dworcu czy lotnisku. Minusem są ewidentne niewygody takiej formy noclegowej, plusem z kolei obecność sklepów, restauracji, łazienek, a często nawet darmowego wi-fi.

 

Zainteresowało Cię? O pozostałych aspektach organizacji podróży na własną rękę przeczytasz TUTAJ.

Możesz również pobrać bezpłatnego ebooka Projekt Pierwsza Podróż, który krok po kroku przeprowadzi Cię przez wszystkie aspekty organizacji pierwszej dalszej podróży na własną rękę. Do zobaczenia w drodze!

ZDJĘCIE: Wyspa Koh Lanta, Tajlandia, marzec 2012.


Podoba Ci się? Podziel się ze znajomymi!

eksploratorka

Eksploratorka świata i rzeczywistości wokół niej w ponad 50 odwiedzonych krajach. Miłośniczka Ameryki Łacińskiej i azjatyckiej kuchni, zafascynowana filozofiami Wschodu oraz konceptem slow travel. Pasjonatka języków obcych oraz ich wpływu na interakcję międzyludzką. Podróżniczka i blogerka z misją inspirowania Polaków do dokonywania życiowych zmian, realizacji marzeń, odkrywania siebie. Autorka wyjazdowych warsztatów życia w zgodzie z sobą. Będąc od 2 lat w drodze, na blogu eksploratorka.pl chętnie dzieli się przemyśleniami na temat podróżowania, lepszego życia oraz niekończącej się eksploracji świata, siebie i drugiego człowieka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *