#5 Finanse, czyli jak oszacować budżet w podróży i nie zbankrutować w drodze?

Podoba Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Wbrew powszechnej opinii sceptyków, sposobów na sfinansowanie podróży jest wiele, o czym piszę w osobnym poście. W jaki jednak sposób oszacować, ile tych pieniędzy faktycznie na wyjazd potrzebujemy oraz jak w drodze nie zbankrutować i ustalonego budżetu się trzymać? Dziś finansowych rozważań ciąg dalszy.

Pieniądze są tylko narzędziem. Zabiorą cię gdzie tylko sobie życzysz, ale nie zastąpią cię jako kierowcy.

Ayn Rand

1. JAK OSZACOWAĆ BUDŻET?

Zacznijmy od początku, czyli od próby oszacowania wyjazdowego budżetu. Planując podróż trzeba się liczyć zasadniczo z dwoma typami kosztów – tymi, które poniesiemy przed podróżą oraz tymi już na miejscu. Do tego można by dodać jeszcze koszty wygenerowane po podróży, czyli np. rachunki telefoniczne za rozmowy zagraniczne. Przyjmujemy jednak, że podróż planujemy z głową, a na miejscu, gdzie to tylko możliwe, korzystamy z dobrodziejstw darmowego internetu, dzięki czemu można spokojnie uniknąć wszelkich popodróżnych niespodzianek. Skupmy się zatem na dwóch pierwszych.

A. Koszty przed podróżą

Kosztami, z którymi należy się liczyć przed podróżą są wszelkiego rodzaju wizy (a niektóre mogą być całkiem sporym wydatkiem, jak np. USA 160USD czy Chiny 260zł) oraz szczepienia – są rejony, gdzie wystarczą szczepienia podstawowe, więc mowa o kwotach groszowych, ale np. komplet szczepień dla wybierających się do Ameryki Południowej to koszt rzędu ok. 1000zł, a w niektóre rejony Afryki jeszcze więcej. W ramach pocieszenia pamiętajmy jednak, że wiele szczepionek daje odporność na lata, zatem raz przyjęte, zredukują koszty kolejnej podróży.

Formalności załatwione, co nie znaczy że przedpodróżne wydatki się kończą. To, co planujemy zabrać ze sobą może również wygenerować znaczące koszty, przy założeniu, że wyprawki nie mamy „na wyposażeniu”. O zawartości bagażu piszę szczegółowo tutaj, ale dla zobrazowania, mowa chociażby o zestawie startowym podróżnika, jak buty trekkingowe, kurtka przeciwdeszczowa, plecak, śpiwór (które mogą być przydatne w większości rejonów, choć nie zawsze są konieczne). Jeśli nie mamy wyposażenia z wcześniejszych podróży, należy liczyć się z dość wysokimi kosztami, które jednak znowu należy potraktować jako inwestycję, gdyż raz zakupione mogą nam służyć latami.

Do tego, koszty zakupu wspomnianych rzeczy można nieco zredukować szperając po internecie w poszukiwaniu okazji oraz mając oczy otwarte na wszelkiego rodzaju wyprzedaże. Ze sprzętem i wyposażeniem podróżniczym jest bowiem dokładnie tak samo jak z inną odzieżą czy obuwiem – sezon się zmienia, zmienia się i asortyment, zatem sklepy muszą oczyścić półki na nowe. Nie jest więc rzadkością, że np. w lecie można zakupić wyprawkę podróżnika po mocno zredukowanych cenach, jeśli tylko poszukiwaniom poświęcimy trochę czasu i uzbroimy się w cierpliwość. Ja tak np. zeszłego lata przed moją dziewięciomiesięczną podróżą trafiłam na wyprzedaż w Jacku Woolfskinie, gdzie normalnie dość kosztowne podróżne trio: plecak, kurtkę i buty udało mi się kupić dosłownie za pół ceny. Zniżki dotyczą też innych produktów, np. przewodników – Lonely Planet prowadzi sezonowo oczyszczanie magazynów, w ramach którego robi obniżki na przewodniki w wersji książkowej i elektronicznej nawet do 50% – wystarczy zapisać się do newslettera i regularnie śledzić oferty.

Do kosztów poniesionych przed podróżą należy również zaliczyć bilet lotniczy oraz ubezpieczenie, ale o nich w osobnych wpisach.

Podsumowując, przed podróżą ponosimy następujące koszty:

1. Wizy

2. Szczepienia

3. Ubezpieczenie

4. Bilet lotniczy

5. Wyprawka (plecak, ubrania, buty i wszystko inne, co musimy ze sobą zabrać).

 

B. Koszty na miejscu

Na miejscu trzeba się zasadniczo liczyć z czterema głównymi grupami kosztów:

1. Transport – wszystkie przeloty, przejazdy między miejscowościami jak i w ich ramach.

2. Zakwaterowanie – wszystkie noclegi.

3. Jedzenie – nasze codzienne menu.

4. Atrakcje & rozrywki – wszystko, co dodatkowo chcemy zobaczyć, doświadczyć (wszelkiego rodzaju lokalne atrakcje, bilety wstępu do muzeów, na koncerty, imprezy, itd). Czym więcej funduszy przeznaczymy, tym nasze doświadczenie podróżnicze będzie bogatsze (przy założeniu, że mądrze te pieniądze spożytkujemy). Tutaj powinno się zawrzeć również wszystko, co chcemy zrobić nadprogramowo – co pozwoli nam lepiej spędzić czas i poznać lokalną kulturę. Może to być na przykład wymyślna lokalna potrawa, masaż, kurs tańca, a jeśli podróżujemy dłużej np. kurs językowy. Limitem jest tylko nasza wyobraźnia.

PROPORCJE KOSZTÓW

Proporcje udziału tych czterech grup kosztów mogą się znacząco różnić zależnie od regionu, w  który się udajemy, tempa, a także formy podróżowania i, co tu dużo kryć, własnych preferencji. I tak w Azji Południowo-Wschodniej jedzenie pewnie będzie najniższym kosztem, podczas gdy w Kanadzie (jeśli jego podstawą nie będą same konserwy) może przewyższyć ceny noclegów. Z kolei w Argentynie czy Chile przejazdy autobusowe na długich dystansach mogą rozbić nasz budżet, a w Nikaragui stanowią prawdopodobnie jeden z najniższych kosztów.

BUDŻET DZIENNY

Przy kalkulowaniu całościowych kosztów podróży pomocne może okazać się oszacowanie budżetu dziennego. Trzeba jednak zauważyć, że w niektórych rejonach (i przy zmieniających się formach podróżowania) szacunki mogą być skomplikowane, a w niektórych przypadkach niemal niemożliwe, gdyż zależnie od dnia, lokalizacji, atrakcji, koszty różnią się drastycznie. Stąd, zdecydowanie łatwiej oszacować koszty, gdy wybieramy się do jednego kraju, bądź grupy zbliżonych cenowo krajów. Gdy np. kilka lat temu wybierałam się w podróż po Hiszpanii i Portugalii dość trafnie udało mi się oszacować budżet, a następnie się jego trzymać. W mojej podróży po Hiszpanii całościowe dzienne wydatki wynosiły średnio 30-35 euro, na co składały się noclegi, jedzenie, wstępy i przejazdy w opcji niskobudżetowej. Koszty podróży po Portugalii wynosiły ok. 25-30 euro na dzień, gdyż Portugalia jest nieco tańszym krajem. Jako że są to miejsca pod wieloma względami dość homogeniczne, oszacowanie budżetu i następnie trzymanie się jego nie było wielkim problemem. Jednak przy planowaniu podróży długoterminowej po wielu krajach, musimy wykazać się zdecydowanie większą elastycznością, gdyż najzwyczajniej nie da się z precyzją oszacować dziennych kosztów, a już w ogóle ich w żaden sposób porównać w skrajnie różnych lokalizacjach.

ZAPAS „NA CZARNĄ GODZINĘ”

Gdy oszacujemy już budżet oparty na wspomnianych czterech grupach kosztów, pamiętajmy, aby doliczyć zapas min. 20% na tzw. „wypadek”. W podróży może zdarzyć się wszystko (co nie znaczy, że się zdarzy) i trzeba być na to gotowym – również finansowo. Niespodziewana choroba, wypadek, kradzież, zmiana planów wymuszona przez zdarzenia niezależne od nas, itp. (więcej o możliwych zagrożeniach podróży można przeczytać tutaj). Nawet jeśli nie planujemy zabierać wspomnianej nadwyżki ze sobą, dobrze wiedzieć, że takowa jest na koncie. Wiele polis ubezpieczeniowych, na przykład, pokrywa koszty dopiero po zdarzeniu, post factum, co oznacza, że pieniądze na ewentualne leczenie trzeba najpierw wyłożyć z własnej kieszeni.

 

 2. JAK NIE ZBANKRUTOWAĆ W DRODZE?

Zasada jest bardzo prosta i bazuje na dwóch elementach: wiedza oraz lokalność. Chodzi o to, aby po pierwsze przed wyjazdem zdobyć jak najwięcej informacji z wszystkich dostępnych źródeł, poznać poziom stawek lokalnych we wszystkich obszarach, a także nieustannie informować się na miejscu, podpytywać poznanych ludzi o faktyczne koszty przejazdów, jedzenia i atrakcji, aby nie dać się naciągać tubylcom – coś, co wydaje się bowiem niezwykle tanie na nasze standardy, może okazać się mocno przepłacone w krajach azjatyckich, afrykańskich, bądź latynoskich. Po drugie, gdzie to tylko możliwe, żyć tak jak robią to tubylcy, jedząc jak oni, przemieszczając się jak oni, a czasem nawet adoptując miejscowe zwyczaje. Gdy ruszamy w świat wyposażeni w wiedzę o tym, czego możemy się w nim spodziewać oraz gotowi do życia jak najbliższego mieszkańcom odwiedzanych rejonów, nie pójdziemy z przysłowiowymi „torbami”.

Co jeszcze zrobić, aby w drodze nie zbankrutować?

♦ Informuj się, słuchaj, czytaj, oglądaj – za niewiedzę w podróży się płaci, i odwrotnie, wiedza jest sowicie wynagradzana. Tutaj dowiesz się o tym, gdzie szukać informacji i inspiracji do podróży.

♦ Poznaj dobrze ofertę swojego banku, a także banków konkurencyjnych w temacie stawek za poszczególne transakcje (szczególnie prowizje od wypłat gotówki z bankomatu oraz przewalutowania) i dokonaj ewentualnych zmian usługodawcy, jeśli będzie to w podróży bardziej opłacalne.

♦ Dokonaj niezbędnych formalności bankowych przed wyjazdem – poinformuj swój bank, że wybierasz się w dany rejon, aby uniknąć zablokowania konta, co może w rezultacie nieoczekiwanie zwiększyć koszty podróży.

♦ Bądź na bieżąco z kursami walut, a w przypadku dłuższej podróży po wybranym kraju rozważ założenie konta walutowego w jego walucie, jeśli to możliwe (niektóre banki w Polsce oferuje bezpłatne konta w głównych walutach jak EUR, USD, GBP). Mnie osobiście w trakcie podróży po USA bardzo przydało się konto dolarowe założone w mBanku, które uchroniło mnie od kosztów przewalutowań oraz od niemiłych niespodzianek związanych ze wzrostem kursu dolara, który akurat nastąpił w czasie mojej podróży.

♦ Zabierz ze sobą trochę gotówki w różnych walutach. Mimo iż nie jestem zwolenniczką podróżowania z dużą ilością gotówki, posiadanie niewielkiej ilości pieniędzy w różnych walutach (najlepiej sprawdzą się EUR i USD), może nam niejednokrotnie pomóc w zupełnie niespodziewanych sytuacjach – gdy z różnych przyczyn nie możemy wybrać pieniędzy z bankomatu (co wcale nie jest rzadkością), bądź przekraczamy granice krajów posiadających odmienne waluty.

♦ Zawsze w miarę możliwości miej przy sobie również „drobne” – czy to w lokalnej walucie czy wyżej wspomnianych dolarach czy euro. Przy płaceniu pozwoli ci to uniknąć wrażenia „bogatego białego” oraz uchroni przed rzekomym nieposiadaniem reszty przez miejscowych, może się również okazać nieocenione w sytuacjach, gdy konieczne jest zapłacenie małej łapówki. 🙂

♦ Opanuj podstawy lokalnego języka, aby porozumieć się w nim z miejscowymi, bądź przynajmniej podjąć taką próbę – to pomaga nawiązać relacje oraz stawia nas trochę inaczej w oczach tubylców, którzy będą mniej skłonni do prób wyzysku. Po wskazówki, jak łatwiej nauczyć się języka obcego zaglądnij tutaj.

♦ Jeśli to możliwe, spróbuj obracać się jak najwięcej w towarzystwie miejscowych, których można poznać na różnego rodzaju lokalnych wycieczkach, spotkaniach organizowanych przez portal Couchsurfing, czy wymianach językowych. Po pierwsze lepiej zorientujemy się w panujących zwyczajach, po drugie towarzystwo miejscowego zwykle skutecznie odstrasza spragnionych naszej gotówki lokalnych handlarzy i usługodawców.

♦ Rezerwuj przeloty i przejazdy wcześniej – taryfy biletowe dostępne online występują często w kilku opcjach i można sporo zaoszczędzić nie tylko na podróży lotniczej, ale także autobusowej czy kolejowej – w ramach opcji promocyjnych, czy gratyfikacji za wczesny zakup biletu typu „early bird”. Więcej o tym, jak tanio kupić bilet lotniczy dowiesz się tutaj.

♦ Unikaj hoteli i wszelkich obiektów noclegowych nastawionych ewidentnie na turystów. Gdzie to tylko możliwe korzystaj z lokalnych pensjonatów, pokoi wynajmowanych przez miejscowe rodziny, co oprócz wglądu w lokalne obyczaje, może ci zapewnić niższe stawki i bardziej personalną obsługę (przegląd dostępnych opcji noclegowych znajdziesz tutaj).

♦ Jedz to, co jedzą miejscowi – poszukuj tanich jadłodajni, często na pierwszy rzut oka niewidocznych z turystycznych szlaków (co nie znaczy, że od nich sporo oddalonych), co nie tylko pozwoli ci zaoszczędzić, ale też da unikalną szansę poznania prawdziwych lokalnych smaków. Próbuj jedzenia ulicznego, gdzie się tylko da, a gdzie nie jest to możliwe, przygotowuj jedzenie na własną rękę.

♦ Podróżuj i zwiedzaj w towarzystwie – jakkolwiek lubię podróżować w pojedynkę (o czym więcej tutaj), to w większości przypadków jest to droższa „impreza” – stawki za pokoje obejmują bowiem zwykle dwie osoby, więc w podróży solo z reguły płacimy podwójnie. To samo dotyczy przejazdów taksówkami, wynajmowanymi samochodami, itd. Korzystajmy też z towarzystwa ludzi poznanych na miejscu – organizując wycieczkę w grupie, dzielimy koszty na ilość osób, zwiedzając w grupie możemy również skorzystać z preferencyjnych stawek biletów grupowych, itp. Jeśli jesteś akurat na etapie poszukiwania kompana, przepis na idealnego towarzysza podróży znajdziesz tutaj.

♦ Korzystaj z wszelkiego rodzaju zniżek i rabatów wynikających z naszego wieku (np. karta EURO26), statusu studenta, przynależności do różnych stowarzyszeń (np. Hostelling International), itp.

♦ Korzystaj z dobrodziejstw nowych mediów – w podróży są niezastąpione nie tylko do wytyczania trasy, ale przede wszystkim do łączenia ludzi. Oswój się z platformami typu community sharing jak np. Airbnb czy Couchsurfing, aby obniżyć koszty noclegu, bądź wcale za niego nie płacić. Sprawdzaj opinie innych użytkowników dot. obiektów noclegowych i gastronomicznych oraz dostępnych atrakcji na stronach typu Tripadvisor, aby nie przepłacać za coś, co nie jest tego warte. Lokalizuj ciekawe miejsca w okolicy za pomocą niezliczonych aplikacji mobilnych.

♦ Podróżuj wolniej jeśli to możliwe, co pozwoli ci na lepsze poznanie obyczajów i lokalnej kultury, a z czasem i uniknięcie wyzysku tubylców, dla których jako „świeżak” w regionie jesteś łakomym kąskiem. O innych zaletach slow travel piszę tutaj.

♦ Korzystaj z darmowych atrakcji zapewnianych na miejscu. Wiele miast oferuje np. wycieczki, w ramach których lokalny przewodnik oprowadzi cię po najciekawszych zakątkach i atrakcjach albo całkowicie za darmo, albo na zasadzie wolnych datków. Wiele atrakcji w wybrane dni jest bezpłatnych, bądź oferuje zniżki na bilety wstępu – znowu, warto się nieustannie informować – zarówno w sieci jak i u miejscowych.

 

Każdy dzień jest kontem bankowym, a czas walutą. Nikt nie jest bogaty, nikt nie jest biedny, każdy z nas ma 24 godziny.

Christopher Rice

Zainteresowało Cię? O pozostałych aspektach organizacji podróży na własną rękę przeczytasz TUTAJ.

Możesz również pobrać bezpłatnego ebooka Projekt Pierwsza Podróż, który krok po kroku przeprowadzi Cię przez wszystkie aspekty organizacji pierwszej dalszej podróży na własną rękę. Do zobaczenia w drodze!


Podoba Ci się? Podziel się ze znajomymi!

eksploratorka

Eksploratorka świata i rzeczywistości wokół niej w ponad 50 odwiedzonych krajach. Miłośniczka Ameryki Łacińskiej i azjatyckiej kuchni, zafascynowana filozofiami Wschodu oraz konceptem slow travel. Pasjonatka języków obcych oraz ich wpływu na interakcję międzyludzką. Podróżniczka i blogerka z misją inspirowania Polaków do dokonywania życiowych zmian, realizacji marzeń, odkrywania siebie. Autorka wyjazdowych warsztatów życia w zgodzie z sobą. Będąc od 2 lat w drodze, na blogu eksploratorka.pl chętnie dzieli się przemyśleniami na temat podróżowania, lepszego życia oraz niekończącej się eksploracji świata, siebie i drugiego człowieka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *