Podoba Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Jest marzenie podróży, bądź odwiedzenia konkretnego miejsca. A może jeszcze nie. Póki co tylko niespokojność ducha. Pragnienie czegoś nowego, albo po prostu chęć zmiany otoczenia na chwilę. Nieważne, jakie są motywy, bez podjęcia decyzji nic się nie wydarzy. Od niej wszystko się zaczyna, a potem już jakoś magicznie płynie… Czym się zatem kierować przy decydowaniu „gdzie” i „kiedy”?

 

Siła decyzji pozwoli ci przejść obojętnie obok każdej wymówki na drodze do zmiany swojego życia w jednej chwili.

Tony Robbins

1. MIEJSCE

Wybór miejsca to kluczowa decyzja każdej podróży, która skutkuje całą resztą innych działań. O tym, jak zacząć podróżować i jakie miejsca na każdym etapie wybierać pisałam tutaj. Polecam zacząć od miejsc najbliższych, znanych i stopniowo odkrywać rejony bardziej odległe. To nam pozwoli zebrać cenne doświadczenia, a opanowane mechanizmy przenieść na dalsze destynacje. Jeśli już jednak czujemy gotowość na wyjazd dalszy, to taktyk wyboru celu wyprawy można przyjąć wiele.

Za sercem

Jako że wierzę mocno w głos serca, to przede wszystkim polecam zacząć tam, gdzie właśnie ono podpowiada. Tam gdzie dusza aż wyrywa się do eksploracji. Gdzie na samą myśl o przebywaniu w danym rejonie aż się pod nosem uśmiechamy. Słowem tam, gdzie jest pasja. Bo ta uzbroi nas w motywację do organizacji całej wyprawy (a będziemy jej potrzebować niejednokrotnie) oraz energię do pokonywania trudów podróży już w jej trakcie. Zapewni też większą wiedzę o regionie na samym starcie (w końcu jeśli się czymś pasjonujemy, to z reguły o tym czytamy, zgłębiamy temat).

Za tanim biletem

Pasja jest najważniejsza, ale realia realiami. Może się zdarzyć, że wymarzona przez nas destynacja jest obszarem drogim – zarówno w dotarciu (jeśli akurat nie trafimy na jakąś rewelacyjną promocję) jak i już na miejscu. Takimi krajami są np. Australia, Japonia, USA, czy też niektóre kraje Ameryki Łacińskiej – dość kosztowne są zarówno bilety, jak i podróżowanie i życie na miejscu. Stąd może warto zacząć tam, gdzie zarówno tanio się dostaniemy, bo akurat ustrzeliliśmy korzystną promocję lotniczą, a i na w trakcie podróży się nie zrujnujemy?

Za rozsądkiem

Możemy również stanąć przed wyborem z cyklu „serce czy rozum?”. Mimo, że od dawna mamy ulubiony rejon, interesujemy się żywo daną kulturą i namiętnie o niej czytamy, to może się on okazać destynacją trudną jak na pierwszą samodzielną podróż. Mowa tu na przykład o niektórych krajach Afryki, które poza typowymi ośrodkami wczasowymi po prostu nie są najlepiej przygotowane do przyjęcia globtroterów. Takimi rejonami dla samotnie podróżujących kobiet mogą być niektóre kraje Ameryki Łacińskiej czy Bliskiego Wschodu. Idąc za rozsądkiem właśnie, w moją pierwszą daleką podróż nie udałam się do wymarzonej Ameryki Południowej, a do Azji Południowo-Wschodniej, a dokładniej Tajlandii, która jest nie tylko stosunkowo tania, ale przede wszystkim dobrze przygotowana do przyjęcia turystów pod kątem infrastruktury. A i mentalność ludzi ukształtowana przez religie Wschodu sprawia, że w podróży możemy czuć się generalnie bezpiecznie.

Za własnymi potrzebami

Każdy ma też własne preferencje jeśli chodzi zarówno o formę wyjazdu, jak i sposób spędzania wolnego czasu. I podobnie jak w piramidzie potrzeb ludzkich Maslowa, tak i tutaj – jeśli potrzeby podstawowe nie zostaną zaspokojone, nie można mówić o zaspokajaniu potrzeb wyższego rzędu. Tak więc, jeśli szczególnie lubimy malownicze plaże i turkusową wodę, nie wybierajmy się na pierwszą wyprawę w tereny górskie i odwrotnie – jeśli naszą ulubioną formą spędzania wolnego czasu jest aktywny wypoczynek, to jedźmy tam, gdzie można go z łatwością uprawiać. Na koniec, nawet jeśli lubimy różne sposoby spędzania wolnego czasu, to zorganizujmy wyprawę tak, aby na pierwszy ogień zaspokoić potrzeby najpilniejsze – wtedy resztę podróży przebędziemy z większym spokojem.

Za okolicznościami

A może są jakieś uwarunkowania zewnętrzne, które pomogą nam podjąć decyzję? Na przykład wydarzenie, czy święto , w którego obchodach koniecznie chcemy wziąć udział – Karnawał w Rio, Chiński Nowy Rok, Panafest w Ghanie, hucznie obchodzony Dzień Zmarłych w Meksyku, czy osławiony Full Moon Party w Tajlandii?

A może mamy znajomych mieszkających w jakimś odległym zakątku, rodzinę czy przyjaciół, którzy niedawno wyemigrowali? To rozwiązanie nie tylko sprawi, że spotkamy się z najbliższymi, ale również zapewni nam nocleg (przynajmniej w części podróży) i cennego lokalnego (bądź prawie lokalnego) przewodnika. Mnie wielokrotnie zdarzyło się odwiedzić jakiś kraj dlatego, że miałam tam znajomych. I tak na przykład dzięki zaproszeniu znajomych wylądowałam po raz pierwszy na Teneryfie, w amerykańskiej Arizonie, w Meksyku, czy choćby wielokrotnie w Niemczech.

Niezależnie od tego, jaką taktykę wyboru miejsca przyjmiemy, pamiętajmy, że najważniejsze, aby się z podjętą decyzją czuć dobrze. Szczególnie, jeśli wyjeżdżamy w dalszą podróż po raz pierwszy. Bowiem doświadczenie (na które w dużej mierze wpływ ma miejsce właśnie) może nas do dalszego podróżowania zachęcić, bądź skutecznie zrazić.

 

 2. CZAS

Myśląc o czasie, mamy do rozstrzygnięcia trzy kluczowe kwestie – kiedy wyjechać, na jak długo i na ile wcześniej zacząć planowanie.

Kiedy?

Na wstępie należy oczywiście zadać sobie zasadnicze pytanie – kiedy jesteśmy dostępni? I tu ramy zwykle wyznaczają inne zobowiązania, najczęściej praca zawodowa. Czas wyjazdu może być więc mocno uzależniony od okresu urlopu. Gdy już obierzemy miejsce i perspektywę czasową, zacznijmy od sprawdzania warunków klimatycznych naszej destynacji. Jeżeli żadna pogoda nam nie straszna, nie ma to aż takiego znaczenia, a w dłuższym podróżowaniu w ogóle schodzi na dalszy plan. Wcześniej, na przykład, podróżowanie w porze deszczowej (w której to w pewnych rejonach nieustannie pada) wydawało mi się nie do pomyślenia, podczas gdy teraz nie tylko jest do przełknięcia, ale może być i ciekawym doświadczeniem. Jeśli jednak podróż stanowi chwilowe oderwanie się od codzienności, to warto zadbać o wyjazd we właściwym pogodowo czasie, czyli unikać pór deszczowych, okresów huraganowych, monsunowych i innych bardziej ekstremalnych zjawisk atmosferycznych. Pamiętajmy też, że niektóre kraje znajdują się w różnych strefach klimatycznych i nie wystarczy tylko oprzeć się na informacjach o klimacie w stolicy.

Na jak długo?

Okres wyjazdu, podobnie jak jego termin, będzie zależał od naszej aktualnej sytuacji życiowej. Jeśli jest to urlop w ramach pracy etatowej, to zapewne mowa o czasie nie dłuższym niż kilka tygodni, jeśli wakacje studenckie, czy bezpłatny urlop i kilka miesięcy, a jeżeli decydujemy się na wielki krok i życiową zmianę, to możemy w ogóle nie być ograniczeni czasowo. Niezależnie od sytuacji, gdy wybieramy się w dalszą podróż (przez co rozumiem zwykle wyjazd na inny kontynent), rekomenduję minimum 3 tygodnie. Przy lotach międzykontynentalnych (które trwają min. 8 godz. a czasem i kilkanaście) musimy wziąć poprawkę nawet kilku dni na zjawisko jetlagu, czyli zespołu nagłej zmiany strefy czasowej. Co więcej, jeśli lecimy tak daleko, a bilet stanowi jeden z większych kosztów wyjazdu, warto wykorzystać ten pobyt jak najlepiej i zostać jak najdłużej. Zostawmy sobie również zapas czasowy na regenerację – jeżeli tuż po podróży wracamy do pracy i zaczynamy np. w poniedziałek, zarezerwujmy bilet powrotny nie później niż na piątek, aby mieć min. 2 dni na regenerację. Uwierzcie, powroty do rzeczywistości po takich wyjazdach mogą być ciężkie. 😉

Kiedy zacząć planowanie?

Przy założeniu, że budżet wyjazdowy mamy już zgromadzony (jeżeli nie, trzeba to uwzględnić w planie – o tym jak to zrobić przeczytasz TUTAJ), podróż na własną rękę można spokojnie zorganizować w miesiąc. Jeżeli jednak mowa o pierwszym dalszym wyjeździe optymalnym czasem będą 3 miesiące – przede wszystkim z uwagi na szczepienia, wizy i inne sprawy przedwyjazdowe, których załatwienie jest w dużej mierze uzależnione od podmiotów zewnętrznych, na których działanie nie mamy wpływu. Z większym wyprzedzeniem czasowym mamy też często szansę upolowania tańszych biletów lotniczych (choć to też nie reguła). Do tego, jeśli wyjazd odbywa się w ramach urlopu, trzeba wcześniej pomyśleć o jego zaplanowaniu w miejscu pracy, gdyż kilka tygodni wolnego może nie być osiągalne z krótkim wyprzedzeniem. Kierujmy się zatem zasadą „czym wcześniej tym lepiej”. Okres oczekiwania może być czasem równie fascynujący jak sam wyjazd – chyba nie ma nic piękniejszego w codziennym kieracie, jak myśl o (nawet odległej czasowo) podróży! 🙂

 

Więc, powiedz mi, co myślisz? Co jest lepsze? Podjąć działanie i być może popełnić fatalną pomyłkę, czy nie podjąć żadnych kroków i powoli umierać?

Ahdaf Soueif, The Map of Love

Zainteresowało Cię? O pozostałych aspektach organizacji podróży na własną rękę przeczytasz TUTAJ. 

Możesz również pobrać ebooka Projekt Pierwsza Podróż, który krok po kroku przeprowadzi Cię przez wszystkie aspekty organizacji pierwszej dalszej podróży na własną rękę. Do zobaczenia w drodze!

 

ZDJĘCIE: W drodze do Reserva Nacional Pingüino de Humboldt, północne Chile, luty 2013.


Podoba Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Dołącz do eksploratorów!

 

Dołącz do eksploratorskiej społeczności, by dostawać regularną dawkę inspiracji i informacji o podróżach w głąb siebie i świata. Dowiesz się pierwszy (pierwsza?) o nowych wpisach na blogu, kursach online, warsztatach wyjazdowych i innych projektach, które tworzę. Zapraszam Cię w podróż!

Właśnie dołączyłeś do eksploratorskiej społeczności, dziękuję. Jesteśmy w kontakcie.