Podoba Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Praca w systemie 9-5 w murach wielkomiejskiego wieżowca staje się passé, a na świecie dynamicznie rośnie społeczność mobilnych pracowników i przedsiębiorców, którzy zdecydowali się zabrać obecną pracę na drugi koniec świata, bądź pracować na własny rachunek na przykład w tropikach, bądź innej sprzyjającej lokalizacji – a wszystko dzięki dobrodziejstwom nowych technologii. O tym, kim jest cyfrowy nomada, czym różni się od zwykłego koczownika, podróżnika, czy hipisa, w jaki sposób zarabia i gdzie pracuje pisałam ostatnio tutaj. Ale jak naprawdę wygląda praca pod palmą? Jakie są zalety, a jakie wady cyfrowego nomadyzmu? No i kim właściwie są ci ludzie? 

Mobilność zawodowa może mieć wiele wymiarów – od mobilności w ramach organizacji, mobilności w ramach jednej branży lub ścieżki zawodowej, poprzez mobilność geograficzną, która może obejmować również te wcześniej wymienione. Nomada cyfrowy jest przede wszystkim mobilny geograficznie, choć nierzadko musi być równie mobilny na innych poziomach, gdyż dołączenie do grona digital nomadów często wiąże się ze zmianą organizacji lub założeniem swojej własnej, a także przebranżowieniem i zmianą zawodu. A to oznacza zmiany.

Zalety cyfrowego nomadyzmu

Wśród ekonomicznych korzyści płynących z umobilnienia rynku pracy, Duński Instytut Technologii wylicza w swoich badaniach mobilności zawodowej państw Unii Europejskiej m.in. zwiększoną produktywność, lepsze przystosowanie rynku pracy do zmian zewnętrznych, szybszy transfer know-how między organizacjami oraz większy poziom innowacji, a co za tym idzie szybszy wzrost gospodarczy, a na poziomie indywidualnym zwiększone zarobki. Mobilność zawodowa jest kluczowym aspektem w efektywnym alokowaniu zasobów, a tym samym zwiększeniu ich wydajności. Wśród korzyści społecznych wymienia się rozwój pracowników i powiększenie ich kapitału ludzkiego wspierane przez zmianę miejsca pracy, zawodu, czy stanowiska, a co za tym idzie nową wiedzę i umiejętności, które muszą nabyć w nowym środowisku. Wielką zaletą wskazywaną przez badania jest zwiększenie ogólnej satysfakcji zawodowej jednostki oraz zwiększenie jej kapitału społecznego wywołane mobilnością zawodową (nowe relacje, budowanie społeczności opartych na kontaktach zawodowych), a co za tym idzie zwiększona integracja społeczna.

Jak się okazuje, mobilność zawodowa zapewnia wiele korzyści zarówno organizacjom jak i społeczeństwu. Dołączenie do grona cyfrowych nomadów niewątpliwie ma wiele powyższych zalet, plus inne, na poziomie bardziej indywidualnym. A konkretnie:

  • sam jesteś sobie sterem, żeglarzem, okrętem, piszesz własny scenariusz, żyjesz tak jak chcesz, a nie według planu ustalonego przez podmioty zewnętrzne (o filmie zwanym życiem i kręceniu własnej produkcji pisałam niedawno tutaj)
  • uniezależniasz się od miejsca – możesz uciec od polskiej zimy do ciepłego kraju, a gdy potrzebujesz spędzić po prostu czas z rodziną, pracujesz w zaciszu własnego domu
  • stajesz się przedsiębiorcą, wychodzisz do świata czy to w poszukiwaniu nowej wiedzy, umiejętności, czy też kontaktów, relacji, klientów, a zatem każdorazowo automatycznie przekraczasz strefy własnego komfortu
  • twoja kreatywność wzrasta, bo każdego dnia jesteś poddany wielu nowym bodźcom, co powoduje, że mózg zaczyna inaczej pracować. Pojawiają się nie tylko nowe pomysły, ale też całkiem inne spojrzenie na świat, poszerza się horyzont,  rodzą się nowe koncepty, które wykraczają poza znane i utarte schematy myślowe, bo tu nic nie jest znajome
  • jeśli decydujesz się prowadzić żywot digital nomada poza granicami kraju, poznajesz nowe kultury na co dzień, obserwujesz jak żyją ludzie w innym kraju, stajesz się częścią tamtej rzeczywistości przechodząc ze statusu turysty do mieszkańca (nawet jeśli krótkoterminowo)
  • jeśli wystarczająco długo nomadujesz w jednym kraju, masz szansę poznać nowy język, zdobywasz nowe doświadczenia, rozwijasz pasje dzięki elastyczności godzinowej pracy, a także lokalizacji, która tym doświadczeniom sprzyja
  • jesteś w stanie zaoszczędzić więcej, jeśli decydujesz się na życie w kraju o niższych kosztach utrzymania, wciąż zarabiając w kraju o wyższych zarobkach
  • masz szansę pracować w odległych krajach bez potrzeby wizy biznesowej lub pracowniczej, gdyż jako cyfrowy nomada zwykle możesz pracować na wizie turystycznej
  • i najważniejsze: pracujesz, aby żyć zamiast żyć aby pracować, nie odkładasz życia na emeryturę.

Wyzwania cyfrowej tułaczki

Naszkicowany właśnie przeze mnie idealny obraz spełnionych marzeń spod palmy, nie oznacza jednak, że wyzwań w życiu cyfrowego nomady nie brakuje. Jedne z najczęściej wymienianych to:

Strefy czasowe

Jedną z większych przeszkód do pokonania na nowej ścieżce (a tak naprawdę do oswojenia) jest praca w różnych strefach czasowych. Jeśli przebywamy w Europie pracując dla klientów (lub szefa) w Europie, problem odpada. Gorzej jeśli akurat przebywamy na słonecznych Karaibach czy w Indochinach, gdzie różnice czasu mogą się wahać od 6 do 8 godzin. Co nie znaczy, że nie jest to wykonalne, trzeba tylko być gotowym, aby pracować w porach, w których normalnie pracy biurowej byśmy nie wykonywali – wczesnym rankiem bądź nocą. Ale czy nie o to w końcu chodzi, aby zerwać z tradycyjnym 9-5 i pracować w porach dla nas dogodnych? W końcu w środku dnia, możemy cieszyć się najlepszą pogodą, zamiast ślęczeć w biurze.

Dostęp do internetu

Piękno wymarzonej lokalizacji nie zawsze idzie w parze z solidnym dostępem do internetu. A nierzadko nawet można założyć regułę – czym piękniej i bardziej dziewiczo, tym gorzej z siecią. Mimo, że jako cyfrowy nomada wiele rzeczy można wciąż zrobić offline (np. pisać teksty, projektować grafikę, itd.), na jakimś etapie wciąż będziemy potrzebować internetu, aby skontaktować się z klientem, bądź efekty naszej pracy przekazać dalej.

Bycie daleko od najbliższych

Nikt nie jest samotną wyspą i wszyscy potrzebujemy ludzi do życia. Wiodąc życie digital nomada nieraz z tym ciężko. Rodzina i większość przyjaciół są w kraju, nie tylko w innym miejscu, ale również w innej strefie czasowej, co czyni ich jeszcze bardziej nieosiągalnymi. Ale nic nie jest niemożliwe, więc gdy się tylko chce, można pozostać w regularnym kontakcie z najbliższymi. Jest skype, są media społecznościowe. Na miejscu z kolei można nawiązać nowe znajomości, a nawet przyjaźnie z ludźmi z całego świata.

Samodyscyplina

Nie da się ukryć, że pracując zdalnie z lokalizacji marzeń będziemy regularnie wystawiani na wszelkiego typu dystrakcje – na drodze do finansowego szczęścia mogą stanąć rzeczy tak prozaiczne jak piękna pogoda i nowo poznani ludzie. Nie będzie szefa, który zmarszczy brew, bo decydując się na zostanie cyfrowym nomadą, decydujemy się niejako na bycie swoim własnym szefem. Dyscyplina jest więc kluczowa. Dlatego też tak ważne jest robienie tego, co kochamy, aby łatwiej było uniknąć pozapracowych pokus.

Cyfrowy nomada w praktyce

Sporo było teorii, która zwykle świetnie działa, dopóki nie wystawimy ją na próbę. Jak to wygląda w praktyce zatem? Skąd wiem, ze można tak żyć? Bo spotkałam wielu ludzi, którzy w takim trybie pracują. Którzy odnoszą sukcesy zawodowe, zarabiają przyzwoite pieniądze, realizują marzenia, a przy tym mogą przebywać w dowolnym miejscu na ziemi, które tylko ma dostęp do internetu. W moich podróżach kilku ich poznałam. Pochodzą z różnych krajów: z USA, Wielkiej Brytanii, Niemiec, Holandii, co nie znaczy, że nie ma ich również w Polsce…

Słońce, deska i laptop, czyli historia Joe

Joe jest Brytyjczykiem z bardzo mocnym londyńskim akcentem (a w Londynie trochę czasu spędziłam). Zaraz po studiach, jak pan Bóg przykazał (i społeczeństwo), poszedł do etatowej pracy. Pracował w agencji marketingu internetowego przez kilka lat, zanim zrozumiał, że temat go kręci, ale nie gdy większość dnia spędza w biurowcu położonym w centrum deszczowego Londynu, bez dostępu do morza i słońca przez większość część roku. Rzucił więc pracę i zaczął oferować te same usługi (optymalizacji stron internetowych i marketingu online) już pod swoim nazwiskiem. Powoli i sukcesywnie budował bazę klientów, zaczynając od drobnych, niskobudżetowych projektów dla małych firm. Teraz, po kilku latach bycia na własnym garnuszku Joe ma już stałą bazę klientów i nie martwi się o zlecenia.

Ale najważniejsze jest to, że to co umie i lubi może robić z dowolnego miejsca na ziemi. Lato zwykle spędza w rodzinnym Londynie, pielęgnując relacje z rodziną i kontakty z klientami, wiosnę i jesień w ukochanej Portugalii, którą obrał za drugi dom, a zimę w jakiejś odległej destynacji, jak np. Meksyk, w którym go poznałam w ubiegłym roku. Dzięki takiemu stylowi życia Joe nie tylko spełnił wiele swoich prywatnych marzeń (opanował język hiszpański i portugalski, nauczył się surfować, zrobił też uprawnienia instruktorskie), ale także zawodowych – wykorzystując swoją wiedzę marketingową i dostrzegając lukę na rynku, właśnie uruchamia przestrzeń co-workingową w Sagres w Portugalii, która ma skupiać podobnie myślących i działających. Da się?

Wśród największych korzyści takiego stylu życia Joe wymienia: możliwość przebywania w dowolnym miejscu w dowolnym czasie, nie tracąc przy tym dochodu, realizację swojej pasji (surfingu) dzięki stałemu dostępowi do oceanu, którego jego rodzinne miasto nie posiada oraz wyższa jakość życia i czasu spędzanego z innymi, praktycznie nie do osiągnięcia w pracy na pełen etat w dużym mieście, jakim jest Londyn. Dodatkowo podkreśla, że w tańszych lokalizacjach może wieść dobry poziom życia pracując znacznie mniej, niż gdyby pracował w pełnym wymiarze godzin w Wielkiej Brytanii. Na poziomie zawodowym, nomadniczy styl życia wyposażył go również w lepsze zrozumienie zasad działania małego biznesu, gdyż większość projektów, jakie realizuje są właśnie dla małych firm.

Wśród wyzwań życia jako cyfrowy nomada Joe podaje brak szybkiego internetu w mniej turystycznych lokalizacjach w odległych zakątkach świata, tęsknotę za rodziną i przyjaciółmi, a także potrzebę ciągłego decydowania o kolejnych krokach, która, jak mówi, potrafi być czasem przytłaczająca. Nie ukrywa też, że taki styl życia nie sprzyja nawiązywaniu i podtrzymywaniu relacji z klientami z bazą w Wielkiej Brytanii, z których wielu wciąż preferuje spotkania twarzą w twarz, nawet jeśli mowa tylko o szybkiej pogawędce przy kawie. Co, gdy znajdujemy się na innym kontynencie, łatwe nie jest…

Mimo to, nie zamieniłby obecnego stylu życia na inny za żadne pieniądze i tytuły – możliwość realizacji pasji, a przy tym wykonywanie ciekawych zawodowo projektów, w miejscu, które oferuje wysoką jakość życia są dla niego nieocenione.

Obserwacje ludzi oraz życie i praca w zgodzie z sobą i… słońcem, czyli historia Julii

Przykład Joe pokazuje, że w ramach cyfrowego nomadyzmu można skutecznie prowadzić jednoosobową firmę, obsługiwać klientów na drugim końcu świata, przy tym realizując swoje pasje. Ale czy możliwe jest prowadzenie własnej firmy z większym zespołem pracowników, odnosić znaczące sukcesy w biznesie, być doradcą zarówno małych firm jak i uznanych marek, dawać im podstawę do strategicznych decyzji, realizować się jako autor i bloger, a do tego mieć firmę z bazą w Polsce? Tak! Co udowadnia przykład Julii Izmałkowej.

Julia jest z wykształcenia psychologiem i 11 lat temu założyła pierwszą firmę doradczą w Polsce specjalizującą się w badaniach etnograficznych dla celów biznesu i marketingu. Jest również wykładowcą, autorką publikacji i uznanym ekspertem w swojej działce. Prowadzi bloga myflirtwithreality.com, na którym dzieli się swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi ludzi i motywów ich działania, bo uwielbia wiedzieć, co nami tak naprawdę kieruje. Co ważne, jej obserwacje pochodzą z całego świata, bo Julia również sporo podróżuje, a podczas tych podróży pracuje.

Julia rok rocznie (już od ośmiu lat) przebywa średnio pięć miesięcy poza Polską – opuszcza wygodne biuro na warszawskiej Saskiej Kępie, udając się w inną odległą lokalizację, aby przyjrzeć się, jak ludzie funkcjonują w innych kulturach i zrozumieć, co nas łączy, a co dzieli. Była w sumie w 54 krajach – od Syberii po Antarktydę.

Główną zaletą takiego rozwiązania jest możliwość prowadzenia życia w zgodzie z jej własną wizją, a życie w zgodzie z sobą jest dla niej najważniejsze. To ja uszczęśliwia i powoduje, że jeszcze bardziej kocha to co robi. Julia dostrzega również sporo pozytywnych „efektów ubocznych” bycia cyfrowym nomadą przez część roku. Jej zespół staje się coraz bardziej samodzielny, gdyż wie, że szefowa im ufa i ma okazję sam się sprawdzić i przekonać, że sobie poradzi. Rodzi się poczucie jednego celu zdobywanego wspólnie, niemal jak rodzina. Poza tym klienci jej firmy nabierają świadomości, że biznes to nie tylko ona, a grupa osób pracujących dla tego celu. Praca z dowolnego miejsca na ziemi daje jej regularne okazje do poszerzania horyzontów kulturowych, lepszego zrozumienia ludzkich reakcji i zachowań, będąc nieustannym polem do obserwacji, co w pracy badacza i stratega jest podstawą. Lepsze warunki pracy i życie w zgodzie z sobą zwiększają jej kreatywność w pracy i powodują, że jest ona jeszcze głębsza w swoich analizach – a przecież o to chodzi w jej zawodzie.

Wśród wyzwań takiego stylu życia Julia wymienia przede wszystkim problematyczną różnicę czasu, a także poleganie głównie na kontakcie opartym na komunikatorach i skypie, gdy czasem kontakt face to face byłby po prostu łatwiejszy. W okresie, w którym przebywa w odległych lokalizacjach, omijają ją również wydarzenia, gdzie niezbędna jest jej fizyczna obecność, jak konferencje czy występy w mediach. Ale jak widać, to nie przeszkodziło jej w zbudowaniu i rozwijaniu stabilnego biznesu z wieloma sukcesami na koncie, bez kompromisu dla jej szczęścia osobistego, którego tak ważną częścią jest podróżowanie, poznawanie nowych kultur i przebywanie w sprzyjającym pracy klimacie…

Historia Julii, Joe i wielu innych cyfrowych nomadów na świecie pokazuje, że wszystko jest możliwe, a podróżowanie wcale nie musi oznaczać rezygnację z ambitnych wyzwań zawodowych, a wręcz przeciwnie – może podejmowanie tych wyzwań wspierać poprzez dostarczanie nowych bodźców, sprzyjający klimat do pracy, ciekawe znajomości, a w rezultacie zwiększone zadowolenie z życia. I odwrotnie, pokazuje też, praca zawodowa wcale nie musi oznaczać rezygnacji z marzeń i odkładania życia na emeryturę. Bo jak się chce, można mieć najlepsze z dwóch światów. A czy tak nie jest idealnie?

 

Zainteresowało cię? Chciałbyś dowiedzieć się więcej? Poczytaj o tym…

…kim jest cyfrowy nomada, gdzie pracuje i jak zarabia

…co daje podróżowanie w trybie slow

…jak żyć łatwiej dzięki minimalizmowi w podróży i nie tylko

…czy na pewno jesteś we właściwym filmie i jak własny scenariusz w życiu jest ważny

…że zawsze możesz zacząć od nowa, bo nowe początki są piękne

… że to, co cię kręci i podnieca jest ważne i nie powinieneś z tego rezygnować

…że na koniec i tak wszyscy umrzemy, więc dlaczego nie przeżyć tego życia w zgodzie z sobą?

…jak zorganizować pierwszą dalszą podróż na własną rękę, jeśli jeszcze nie masz doświadczenia.

 

ZDJĘCIE: Mũi Né, Wietnam, listopad 2016.


Podoba Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Dołącz do eksploratorów!

 

Dołącz do eksploratorskiej społeczności, by dostawać regularną dawkę inspiracji i informacji o podróżach w głąb siebie i świata. Dowiesz się pierwszy (pierwsza?) o nowych wpisach na blogu, kursach online, warsztatach wyjazdowych i innych projektach, które tworzę. Zapraszam Cię w podróż!

Właśnie dołączyłeś do eksploratorskiej społeczności, dziękuję. Jesteśmy w kontakcie.