Pierwsze urodziny bloga – o poczęciu, ciąży, porodzie i okresie niemowlęcym

Podoba Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Kwiecień to miesiąc urodzin, żegnania starego, witania nowego i wszechobecnych zmian. Tydzień temu obchodziłam kolejną rocznicę swojego przyjścia na świat, a dziś świętuję pierwsze 12 miesięcy istnienia eksploratorki. Aż trudno uwierzyć, że minął już rok od urodzenia tego blogowego dziecka. Właściwie to zostało ono poczęte dużo wcześniej, ale jak pisałam w pierwszym poście opublikowanym dokładnie przed rokiem, wszystko potrzebuje swojego czasu. 

Po trzech miesiącach mieszkania w Kambodży, jutro relokuję się do Tajlandii. Dochodzi więc kolejny kraj, do którego blog wraz ze mną zawita. A był już w wielu – od Ameryki Północnej i Południowej, przez Europę aż po Azję. To jest prawdziwie międzynarodowe dziecko. Gdybym miała ubiegać się o paszport dla niego, nie wiedziałabym, w ambasadzie którego kraju złożyć wniosek. Ale po co to szufladkowanie – będę o nim zawsze zatem myśleć jak o obywatelu świata. Bo…

Decyzja o dziecku

Idea bloga zrodziła się jeszcze w Polsce, przed wyjazdem w Wielką Podróż, i kiełkowała długo, gdyż odwieczne wątpliwości dotyczące tematyki i kontekstu bloga (wiele było pomysłów) powodowały że płód nie mógł się zawiązać. Cały czas czułam, że jestem blisko, lecz to jeszcze nie to. Chciałam pisać o podróżach, ale w bardzo konkretnym kontekście – własnego rozwoju i podróży wewnętrznej, która toczyła się równolegle do przebytych kilometrów. Nie chciałam tworzyć dziennika z podróży, relacji, ani poradnika, bo tych w sieci nie brakuje, a dzielić się tym, co mi te podróże osobiście dają. O tym, co widzę, słyszę, czuję. Marzyło mi się, by inspirować, stymulować, zarażać, zapalać do życia!

Jako że podróż rozpoczęła się w Stanach i tu de facto spędziłam najwięcej czasu, myśl o blogu towarzyszyła mi gdzieś z tyłu głowy cały czas – od startu w Nowym Jorku, przez wyprawę zachodnim wybrzeżem, aż po Arizonę, w której przez chwilę osiadłam. Kiełkujące myśli zaczęły powoli nabierać kształtów i doczekały się czynów, gdy znalazłam nazwę dla tego międzynarodowego dziecka – w Stanach właśnie. Powstało ich co najmniej kilkanaście, niejedna ciocia została powołana do zaopiniowania. W końcu stanęło na jednym z pierwszych pomysłów, bo ten najlepiej odzwierciedlał naturę bloga i autorki, która zapragnęła opowiadać o eksploracjach świata, siebie i drugiego człowieka.

Na tym etapie zapadła też decyzja, że blog będzie w języku polskim, i kierowany do polskiej społeczności, gdyż niejedna ze wspomnianych cioć sugerowała, by wykorzystać językowe talenty i dotrzeć do większej publiki. Kuszące, i nawet paradoksalnie chyba łatwiejsze, bo przez ostatnie lata tułania się po świecie, studiów językowych i pracy w międzynarodowych firmach, w języku angielskim czytałam i pisałam więcej niż po polsku. Ale takich blogów nie brakuje po angielsku, a ja chciałam docierać do rodaków – którzy nadal myślą, że podróżowanie jest tylko dla wybranych…

Poczęcie, ciąża i poród

Domenę zakupiłam podróżując po wschodnim wybrzeżu Meksyku, w Tulum dokładnie. Posty powstawały podczas długich podróży autobusami po Ameryce Centralnej. Zaplecze techniczne rodziło się późnymi wieczorami bądź wczesnymi porankami w Nikaragui, Kostaryce i Panamie. To tu, wszystkimi możliwymi sposobami – z innych blogów, forów, YouTuba, a najczęściej metodą prób i błędów, uczyłam się podstaw tworzenia bloga na WordPressie, nieraz bliska rezygnacji, nie mogąc znaleźć odpowiedniej wtyczki czy widgetu. Zjadana przez nikaraguańskie komary i bliska zagotowania w 40-stopniowych upałach. Pierwsze posty pojawiły się początkiem kwietnia, a oficjalny poród nastąpił w Kolumbii, w mieście Medellin, 17 kwietnia 2016 roku, kiedy to blog poszedł live. Poród nastąpił siłami natury, choć nie był łatwy. Blokował go wrodzony perfekcjonizm autorki i niejedna obawa o jego przyszłość w brutalnym świecie internetu. Ale Wasze pozytywne przyjęcie nowo narodzonego dawało motywację do tego, aby nie przestawać. Choć nieraz zadawałam sobie pytanie po co mi to?

Okres niemowlęcy

Kolejne posty powstawały w Kolumbii właśnie. O życiu w podróży, moich przemyśleniach i historiach napotkanych ludzi. Podróżowałam w trybie slow, więc miałam czas na refleksje. Pisałam też podczas pobytu na Florydzie oraz Kubie, choć nie publikowałam, bo świadomie odcięłam się od internetu. Po powrocie do Polski pisałam jeszcze więcej, działałam jeszcze prężniej – to chyba mój sposób na poradzenie sobie z powrotem do rzeczywistości po blisko roku poznawania, odkrywania, chłonięcia nowego – na drugim końcu świata. A pisanie to było połączone ze spotkaniami podróżniczymi w całej Polsce, więc podwójnie intensywne. Do tego, zainspirowana wieloma pytaniami od Was, powołałam do życia Projekt Pierwsza Podróż, w którym opisałam wszystkie aspekty organizacji pierwszej dalszej wyprawy na własną rękę, a następnie scaliłam go w bezpłatny ebook.

Na jakimś etapie, mniej więcej w rok po odejściu z korporacji, stało się jasne, że powrotu do starego życia nie będzie. Jesienią znowu podróż zaczęła wzywać i ruszyłam w drogę. Tym razem do Azji, by eksplorować Indochiny – podróż pod hasłem Jedz, módl się i kochaj znowu przyniosła wiele nowego. Tu już nie było slow, więc i z pisaniem było trudniej – pomysłów dostarczały kolejne etapy podróży, ale brak czasu na przelanie ich na elektroniczny papier frustrował. Najważniejsze przemyślenia z tej podróży powstawały nocami – w ramach regeneracji ciała i ducha: o nauce historii w podróży, o walce w podróży i życiu, cyfrowych nomadach – teoretycznie i w praktyce.

Pierwszy Nowy Rok

Rok 2016, w którym moje blogowe dziecko się narodziło, pożegnałam tym razem w Polsce, nie przestając pisać. Jednocześnie wieloma planami i nową mapą marzeń, która pomoże mi je zrealizować, powitałam Nowy Rok – czułam (i są już na to dowody), że to ważny dla mnie rok. 2017 zaczął się bowiem powrotem do Azji, by na kilka miesięcy zamieszkać w Kambodży. Ostatnie posty powstawały więc w kraju Khmerów. Frustracji blogowych też nie brakowało, gdyż mało miałam czasu dla dziecka, zaczynając rozumieć wyrzuty sumienia każdej zapracowanej matki, która musi zostawić niemowlę w domu w prawdopodobnie najważniejszym okresie jego rozwoju. Nowa ścieżka zawodowa pochłonęła mnie bez reszty, odsłaniając przede mną zupełnie nieznane dotychczas obszary, jak praca z energią, medytacja, filozofie Wschodu.

Okres poniemowlęcy

Do dziś. Bo jutro ruszam dalej. Dosłownie za granicę, bo do Tajlandii, by poświęcić się mojemu nowemu projektowi Warsztaty Życia w Zgodzie z Sobą, które po części narodziły się z tego bloga. Tak więc, w rok od przyjścia na świat, dziecko doczekało się własnego potomstwa! A to dopiero początek, bo w planie jest wiele więcej dzieci – dopiero się rozkręcam! Będzie więcej wpisów, więcej warsztatów, więcej ebooków, bo jeszcze wiele lat przed tym blogiem i jego autorką.


Przez ostatni rok na blogu powstało ponad 70 wpisów w temacie eksploracji siebie, świata i drugiego człowieka, a także Projekt Pierwsza Podróż – seria postów o praktycznej stronie podróżowania. Z tych 70 wybrałam 20 najbardziej popularnych – tych, które przez ostatnie 12 miesięcy były przez Was najczęściej odwiedzane.

Zapraszam do wspomnień! Podzielcie się też opinią – o czym chcielibyście poczytać w drugim roku życia eksploratorki? 

 

NAJBARDZIEJ POPULARNE WPISY OSTATNICH 12 MIESIĘCY

1. Jak zacząć podróżować na własną rękę?

2. O dedlajnie, fidbeku i ołpenspejsie w rocznicę odejścia z korporacji

3. Nie zawsze jest tak różowo, czyli o ciemnej stronie podróżowania

4. Kiedy czuję, że żyję?

5. Bilet w jedną stronę, czyli co zmienia się dzięki podróżowaniu długoterminowemu? 

6. Dlaczego Polacy nie podróżują?

7. Jaka naprawdę jest Kolumbia?

8. Zmierzyć się ze światem i… samym sobą, czyli o podróżowaniu w pojedynkę 

9. Nowojorski stan umysłu, czyli wszystko zaczęło się dokładnie rok temu

10. Fakty o Kubie, których przeciętny turysta nie jest świadomy 

11. 10 przykazań na dalszą drogę, czyli popodróżne refleksje 

12. Na koniec i tak wszyscy umrzemy… 

13. Minimalizm 2.0, czyli popodróżne czystki 

14. Grzeczne dziewczynki idą do nieba (a niegrzeczne wszędzie) 

15. Bilans zysków z dziewięciomiesięcznej podróży 

16. O nowych początkach 

17. 9 miesięcy i 9 miejsc, których nigdy nie zapomnę 

18. Co cię kręci, co cię podnieca? 

19. Mapa marzeń, czyli jak zostać seryjnym marzycielem? 

20. Życie po życiu, czyli o powrotach słów kilka


Podoba Ci się? Podziel się ze znajomymi!

eksploratorka

Eksploratorka świata i rzeczywistości wokół niej w ponad 50 odwiedzonych krajach. Miłośniczka Ameryki Łacińskiej i azjatyckiej kuchni, zafascynowana filozofiami Wschodu oraz konceptem slow travel. Pasjonatka języków obcych oraz ich wpływu na interakcję międzyludzką. Podróżniczka i blogerka z misją inspirowania Polaków do dokonywania życiowych zmian, realizacji marzeń, odkrywania siebie. Autorka wyjazdowych warsztatów życia w zgodzie z sobą. Będąc od 2 lat w drodze, na blogu eksploratorka.pl chętnie dzieli się przemyśleniami na temat podróżowania, lepszego życia oraz niekończącej się eksploracji świata, siebie i drugiego człowieka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *