Kim jestem?

Dziewczyną w ciągłej podróży. Eksploratorką, cyfrową nomadką, miłośniczką wypraw w głąb siebie i świata. Pomagam innym realizować ich marzenia podróżnicze.

Uczę, jak zorganizować wyjazd na własną rękę i zamieszkać w miejscu marzeń. W ramach podróży wewnętrznych z kolei pokazuję, jak zaprojektować swój wymarzony styl życia i osiągnąć tak ważny w dzisiejszym świecie życiowy balans.

Robię to w przestrzeni wirtualnej – na blogu, w ramach kursów i programów online oraz podczas autorskich warsztatów wyjazdowych.

To krótko o mnie. W sekcji O tobie dowiesz się, jak mogę ci pomóc zrealizować twoje marzenia o podróżach.

Moja historia?

 

Jest długa i wyboista, jak drogi wielu miejsc, które było mi dane odwiedzić. Jednak skoro już tu jesteś, to pewnie chcesz ją poznać? Opowiem ci z nadzieją, że wniesie coś także do twojego życia.

Dawno temu mieszkałam w wielkim mieście, właściwie to niejednym. Realizowałam marzenie tłumów: tworzyłam pozornie istotne strategie, kreowałam potrzeby konsumenckie i nowe marzenia Kowalskiego, zachęcając go do ciągłego nabywania. Większość życia spędzałam za ekranem firmowego laptopa bądź w korkach. I niby wszystko było idealnie. Tylko, nie wiedzieć czemu, nie byłam szczęśliwa. Im więcej miałam, tym mniej tego chciałam. Nie dawały mi spełnienia ani dobra materialne, ani korporacyjne tytuły.

We wrześniu 2015 porzuciłam więc pracę w międzynarodowej korporacji i wygodne mieszkanie na warszawskiej Ochocie. Upłynniłam co ważniejszy dobytek i ruszyłam w podróż życia. Wylądowałam na lotnisku JFK w Nowym Jorku z bladym zarysem planów w głowie i blisko 20-kilogramowym plecakiem na plecach… Przez kolejnych 9 miesięcy eksplorowałam, odkrywałam, poznawałam. Piękno miejsc, ludzi, zakamarki samej siebie. Lawina bodźców dosłownie zalewała mnie ze wszystkich stron. Codziennie mierzyłam się z demonami o różnych imionach. Ale żyłam. Tak naprawdę. Bez masek i udawania oraz sztucznych potrzeb. Za to blisko siebie i tego, co mi w sercu gra.

W tej podróży odwiedziłam 8 krajów zachodniej półkuli i każdy z nich wniósł coś nowego w moje życie. Dziś wiem, że była to najlepsza decyzja, jaką mogłam podjąć. Decyzja, która ostatecznie otworzyła mnie na świat, pozwoliła mi zajrzeć w głąb siebie, dała początek dalszym podróżom. W zgodzie ze sobą. Gdy wróciłam, nic już nie było takie samo. Albo to ja się zmieniłam. Wyrosłam. Dotychczasowe pudełko stało się za małe. Co więcej, zrozumiałam, że właściwie to nie lubię pudełek… 

Ruszyłam więc dalej eksplorować. Z lekkością ducha i serca. I jest tak do dzisiaj. Od ponad 2 lat.

Po blisko dekadzie pracy w zawodzie kreatora potrzeb konsumenckich, w końcu wybrałam kreowanie i realizowanie marzeń własnych. W swoim 34-letnim życiu odwiedziłam ponad 50 krajów, poznałam setki ludzi z całego świata, komunikowałam się z nimi z sukcesem w 4 językach, a przede wszystkim… odnalazłam siebie. Wytropiłam swoją ścieżkę i już z niej nie zbaczam, choć miejsca zmieniam często.

Tylko w ostatnim roku mieszkałam w kilku krajach na różnych kontynentach. Przez pięć miesięcy moim domem była Azja. Zgłębiałam tajniki filozofii Wschodu, medytacji i pracy z energią. W lecie domem nazywałam Europę. Obecnie, chwilowo, są nim Stany. Co będzie dalej? To, co podpowie serce. Bo wierzę, że jego podszepty są ważne. Tak jak odwaga w życiu, zrozumienie samej siebie, poszukiwanie celu, życie w zgodzie ze sobą.

Dlatego kreuję podróże. Podróże wewnętrzne, które nie tylko otwierają na piękno tego świata, ale sięgają do głęboko ukrytych pokładów siebie. A w tych podróżach inspiruję, prowokuję, podważam status quo, zaszczepiam odwagę. Zapalam do życia! Na co dzień na blogu i na kursach – w przestrzeni wirtualnej. A w realu – w różnych ciekawych miejscach świata, w ramach autorskich warsztatów życia w zgodzie ze sobą, w których łączę pasję do podróży z pracą z ciałem i umysłem.

A poza tym?

 

  • Jestem zagorzałą miłośniczką Ameryki Łacińskiej i latynoskiego temperamentu, wiecznie targaną słabością do azjatyckiej kuchni oraz filozofii Wschodu. Stąd poza Europą najczęściej podróżuję właśnie po Azji i Ameryce Łacińskiej.
  • Choć ruch wpisany jest w moje DNA i często jestem w drodze, podróżuję w trybie slow travel, który na pierwszym miejscu stawia kontakt z żywym człowiekiem, jego życiem codziennym oraz kulturą i, podobnie jak slow food, pozwala na odkrycie głębszego smaku miejsca jak i lepsze trawienie podróżniczego doświadczenia.
  • Fascynują mnie języki obce, a jeszcze bardziej wpływ ich znajomości na jakość interakcji międzyludzkiej. Uwielbiam historie, które mam okazję poznać tylko dlatego, że zadałam pytanie w innym języku – jakkolwiek nieskładnie i dalece od ideału. W swoim własnym zresztą też lubię pytać.
  • Cenię autentyczność, prawdziwość relacji i życie w zgodzie z sobą. Podziwiam ludzi, którzy mają odwagę podążać za tym, co im w sercu gra, nawet jeśli stoi to w sprzeczności z ogólnie przyjętymi wzorcami zachowań.
  • Uwielbiam się głośno śmiać i śmiechem zarażać. Terapia śmiechem znajduje się na liście moich pomysłów na biznes.
  • Wierzę, że nigdy nie przestajemy się uczyć. Oraz, pomimo kilku dyplomów na koncie, także w to, że nauka nie musi pochodzić z instytucji stricte akademickiej, ale z obserwacji otoczenia, miejsc i ludzi, a przede wszystkim z doświadczania.

Skąd te podróże?

 

Pierwsze podróżnicze kroki stawiałam za sprawą innej mojej pasji – języków obcych – które to zawsze pchały mnie w nieznane po to, aby praktykować je w rodzimym środowisku z Anglikami, Austriakami, czy Niemcami. W pierwszą podróż zagraniczną solo wybrałam się do Andaluzji, aby… uczyć się hiszpańskiego.

To otworzyło puszkę latynoskiej Pandory i dało początek wielkiemu pragnieniu postawienia stopy na południowoamerykańskiej ziemi, do czego stopniowo przygotowywałam się podróżując po Hiszpanii i Portugalii oraz Bałkanach, którym latynoskiego temperamentu również nie brakuje.

Szybko złapałam bakcyla podróżowania na własną rękę, a wyjazdy przestały ograniczać się do obszarów języków, które chciałam zgłębić. Każdy urlop przeznaczałam na kolejny kilkutygodniowy wyjazd, a czas wolny na jego planowanie, które wciąż jest jednym z moich ulubionych etapów podróży – palcem po mapie (na której za to można wszystko!). Od 2010 do 2015 w podróży z plecakiem po krajach Europy, Azji i Ameryki Łacińskiej spędziłam w sumie 8 miesięcy – niemal cały czas pracując na pełen etat.

Pierwszym pozaeuropejskim celem była Tajlandia, rok później Argentyna, Urugwaj i Chile, a następnie Malezja, Indonezja i Singapur. W tzw. międzyczasie sporo eksplorowałam kraje europejskie i… polskie góry.

W lutym 2015 roku spędziłam miesiąc na Kubie, który okazał się punktem zwrotnym w moim podróżniczym (i nie tylko) żywocie – wróciłam odmieniona, niezaspokojona, głodna czegoś wielkiego. Chęć ta okazała się na tyle nieodparta, iż stało się jasne, że muszę wyjechać i to na dłużej. W kilka miesięcy przeorganizowałam więc swoje życie – sprzedając samochód i co cenniejszy dobytek oraz szukając kreatywnych sposobów oszczędzania. Pół roku później, we wrześniu 2015, byłam już w samolocie do Nowego Jorku, który był pierwszym punktem wielkiej (jak się potem okazało niekończącej się) podróży. Ta z kolei dała początek temu blogowi i wielu innym projektom, którym z pasją się teraz oddaję.

Życie przed życiem?

…czyli co było przed Wielką Podróżą

 

Chronologicznie to narodziny, kilka lat beztroskiego dzieciństwa, a następnie szkoła podstawowa, w której największym uczuciem darzyłam polski i geografię, gdyż lubiłam czytać i… ekspresowo wyszukiwałam miasta po współrzędnych geograficznych. W liceum pasja podryfowała w kierunku humanistycznym i w efekcie na maturze zdawałam… trzy języki.

Idąc za ciosem, ukończyłam filologię angielską, przeżyłam krótki romans z germańską, hiszpańską z kolei szlifowałam w szkole życia – podróżując po krajach latynoskich. Języki zawsze były moją pasją i taką pozostały, gdyż wielką „karierę” postanowiłam robić w biznesie. Co nie zmienia faktu, że używam ich codziennie w moich podróżach i dalekich eksploracjach świata, wchodząc w interakację z ludźmi, z którymi inaczej byłoby to niemożliwe.

W czasach, gdy jeszcze mocno wierzyłam w tradycyjną edukację akademicką, pobierałam nauki w krakowskiej AGH, z której to pewnego październikowego popołudnia 2007 roku wyszłam z dyplomem magistra marketingu i zarządzania.

W rezultacie 9 lat mojego „życia przed życiem” przepracowałam w marketingu, kreując popyt na produkty finansowe, turystyczne, reklamowe, wydawnicze i wyposażenia wnętrz. Dzięki tym doświadczeniom odkryłam nieograniczone możliwości internetu i nowych mediów, które radykalnie zmieniły sposób w jaki żyjemy. Przez kilka lat miałam w tytule stanowiska słowo „menadżer”, dzięki czemu nauczyłam się co nieco o ludziach, a jeszcze więcej o sobie. Dzięki pracy zawodowej sporo również podróżowałam, odkrywając inną, bardziej „cywilizowaną” formę podróżowania – nie z plecakiem, a z walizką, nie w schronisku, a w hotelu, nie Ryanairem, a LOTem. W pracy miałam też okazję nawiązać wiele inspirujących znajomości, a nawet przyjaźni, które przetrwały do dziś, mimo, że nie dzielimy już jednego biura i porannej kawy. Dlatego ten czas nigdy nie będę uważała za stracony – wręcz przeciwnie – bardzo owocny, gdyż doprowadził mnie tu, gdzie jestem teraz. A jestem we właściwym miejscu. Nawet jeśli ciągle w innym…

Porozmawiajmy

Zainteresowało cię? Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej, podzielić swoją historią, bądź po prostu nawiązać kontakt, porozmawiajmy! Napisz do mnie za pomocą formularza obok, bądź bezpośrednio na maila: ania[@]eksploratorka.pl.

Jeśli z kolei szukasz inspiracji do podróży i chcesz wiedzieć, co u mnie słychać, koniecznie zajrzyj na moje profile społecznościowe:

12 + 6 =

Dołącz do eksploratorów!

 

Dołącz do eksploratorskiej społeczności, by dostawać regularną dawkę inspiracji i informacji o podróżach w głąb siebie i świata. Dowiesz się pierwszy (pierwsza?) o nowych wpisach na blogu, kursach online, warsztatach wyjazdowych i innych projektach, które tworzę. Zapraszam Cię w podróż!

Właśnie dołączyłeś do eksploratorskiej społeczności, dziękuję. Jesteśmy w kontakcie.