Podoba Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pod koniec lat 80-tych w Stanach Zjednoczonych popularność zdobyła piosenka Good Girls Go To Heaven (Bad Girls Go Everywhere), w wykonaniu m.in. zespołu Pandora Box i Meat Loaf. Bądź niegrzeczną dziewczynką, mówią słowa piosenki, bo grzeczne co prawda idą do nieba, ale niegrzeczne mogą dojść wszędzie. Było to dawno temu, muzyka Meat Loaf czasy swojej świetności ma już chyba za sobą (choć to rzecz gustu), ale słowa pozostają ponadczasowe. Bo świat się zmienia, ale marzenia niezmiennie trzeba mieć. Odważne, bez kompromisów, nie na pół gwizdka. Takie od serca, wypływające ze środka. Nieważne jak bezczelnie śmiałe, ile osób by oburzyły, ile wprawiły w kompletne osłupienie… Bo marzenia dodają skrzydeł. Sprawiają, że ta nasza egzystencja staje się jakaś pełniejsza, bardziej kompletna. A przede wszystkim dają poczucie, że naprawdę żyjemy.

Amerykański mówca motywacyjny Les Brown powiedział kiedyś: „Strzelaj w księżyc – nawet jeśli nie trafisz, wylądujesz między gwiazdami”. Jakże piękna zachęta do sięgania po to, co najwyżej, najdalej! Bo my czasem nawet nie odważamy się celować, a co dopiero strzelać i to w cel tak odległy, jakim jest księżyc. Z obawy przed porażką. Ze strachu przed niepowodzeniem. Ale też z niewiary we własne siły, przytłoczeni przekonaniem, że się nie uda.

W latach 60-tych na grupie psów przeprowadzono eksperyment badający instynkt samozachowawczy u zwierząt*. W klatce, której połowa poddana była działaniu prądu elektrycznego, umieszczono psa. Ten szybko nauczył się trzymać tej strony klatki, w której nie doznawał wstrząsów. Następnie zamieniono strony i napięciu poddano inny obszar pomieszczenia, do czego pies również szybko się przystosował, instynktownie trzymając się bezpiecznej strony klatki. W kolejnym etapie eksperymentu działaniu prądu poddano całą powierzchnię klatki, a wystawiony na skutki regularnych wstrząsów pies, mimo początkowej walki, w końcu się poddał i położył, nie próbując w żaden sposób uniknąć porażenia. Co więcej, gdy na końcu otwarto drzwi klatki, zwierzę wcale nie rzuciło się do ucieczki, tylko w niej pozostało, narażone na dalsze wstrząsy. Wysnuto z tego wniosek, że zwierzę poddane długotrwałej przemocy zatraca swój instynkt zachowawczy, całkowicie poddając się i zaprzestając walki o przetrwanie.

My, trochę jak ten pies – przez lata spędzone w ciasnych objęciach PRL-u oduczyliśmy się marzyć i wierzyć w siebie. Całe dekady wtłaczano nam bowiem do głowy, że tutaj stworzymy nasz mały socjalistyczny raj równych sobie. Powiedziano, aby się nie wychylać, bo to grozi – konsekwencjami, nierównością, anarchią. I tak nas trzymali za te pyski, dokąd tylko mogli. Ale na szczęście byli tacy, którym nie dali rady. Dlatego teraz jesteśmy wolnym krajem. Więc nie siedźmy jak te psy na łańcuchu, bo łańcuchy już dawno pękły, klatki się rozpadły, kagańce już nie krępują nam ruchów. Pobudźmy do działania ten pierwotny, przez dekady tłamszenia trochę przytępiony instynkt, który pcha do przodu i chce więcej. Żyjmy pełną piersią, bo mamy ogromne szczęście mieszkać w tej części świata, która daje wiele możliwości niedostępnych dla milionów innych ludzi – edukacji, rozwoju zawodowego, realizowania własnych pasji, zobaczenia świata.

Mnie też całe lata zajęło dojście do tego, że marzenia w życiu są ważne. Jeszcze dłużej trwało chyba zrozumienie, że są też wykonalne – jeśli się tylko bardzo chce (i oczywiście coś w tym kierunku robi). A marzyło mi się podróżować. W naszym kraju panuje jednak mit, że podróżowanie jest tylko dla bogatych (który, mam wrażenie, stanowi dobrą wymówkę, dla tych, którzy niby by chcieli, a brak im odwagi). W końcu, mimo iż nie było łatwo, pomimo ostrzeżeń, napomnień, a czasem nawet krytyki otoczenia, postanowiłam podążać za swoimi wieloletnimi pragnieniami duszy i wyruszyć w wymarzoną podróż. Porzucając wygodne ciepełko stałej pracy i komfort oferowany przez dobra konsumpcyjne, jakie mogę za owoce tej pracy nabyć. Udając się w nieznane, bez gwarancji, co przyniesie następny dzień. I nieraz nie było łatwo, ale się opłacało – dziś mogę powiedzieć, że była to najlepsza decyzja mojego życia. A decydować dopiero zaczynam…

I wcale nie chodzi o to, aby być wiecznym buntownikiem, stać w poprzek wszystkiego, ale zwalczać wyświechtane schematy, obalać stare sposoby myślenia. W samej podróży niegrzeczne dziewczynki też lubią łamać konwenanse – gdy te stoją na drodze do spełnienia marzeń. W eskorcie policji zwiedzają kolumbijskie miasta, bo ponoć są niebezpieczne, a im bardzo zależy. W poszukiwaniu mistycyzmu w balijskich świątyniach, lądują w środku nocy na ostrym dyżurze pogryzione przez małpę z nadzieją, że nie zostały zarażone wścieklizną. Po wielu próbach w końcu znajdują sposób, aby wbrew wszelkim zakazom ochrony budynku wyjechać na 50. piętro wieżowca w Miami, aby z tego punktu podziwiać całe miasto – a widok zapiera dech w piersiach. Za paczkę fajek biorą udział w rytualnych pogrzebach w środku indonezyjskiego buszu, bo jest to niezwykłe doświadczenie kulturowe. Drepczą we dwie wokół największej góry obu Ameryk w nadziei, że porywisty wiatr i dzikie zwierzęta ich nie dopadną. Bo niegrzeczne dziewczynki mają to do siebie, że idą za marzeniami. Gdy się niegrzecznym dziewczynkom zamknie drzwi, to one wejdą oknem, co może nie jest do końca grzeczne, ale za to niezapomniane.

I powtórzę po raz kolejny – nie każdy musi podróżować (choć na naszej wyboistej drodze walki z nietolerancją i ksenofobią byłoby wskazane), ale niech spełnia marzenia. Jeśli marzy Ci się zmiana pracy, własny biznes, rozwinięcie pasji – pozwól sobie na te marzenia, nie sabotuj ich. Mało tego, snuj je regularnie, afirmuj, wizualizuj. Niech to będą najbardziej śmiałe z afirmacji, bo gdy wystrzelisz w księżyc, duże szanse, że wylądujesz wśród gwiazd. Uwierz, że wszystko się może wydarzyć i nie daj się od tej wiary nikomu odwieść. Miej cel przed oczami i dąż wytrwale do jego realizacji.

Bądź niegrzeczną dziewczynką, niegrzecznym chłopakiem, bo grzeczni, za słowami wspomnianej piosenki, co prawda idą do nieba, za to niegrzeczni mogą dojść wszędzie. Niech twoim celem będzie wszędzie i wszystko, a nie nigdzie i nic. 

 

…Jest piękno księżyca na niebie.

Ale pewnie prowadząc tak odosobnione życie,

Nigdy nie podnosisz głowy i nie patrzysz do góry.

Nie masz wiele,

Ale to wszystko, co masz.

I możesz to zamienić w więcej, niż ci się wydaje.

Po prostu spróbuj.

Puść wodze fantazji z każdym ruchem,

I wyobraź sobie każdy cal twoich marzeń…**

 

Tekst w oryginale:

…There’s a beauty of a moon in the sky

But I guess when you’ve been leading such a sheltered life

You never lift your head and look so high

You don’t have a lot

But it’s all that you’ve got

And you can turn it into more than it seems

Just give it a shot

Fantasize every movement

And imagine every inch of your dreams…

 

*Badania cytowane w książce Biegnąca z wilkami. Archetyp Dzikiej Kobiety w mitach i legendach autorstwa Clarissy Pinkola Estés.

**Jim Steinman Good Girls Go To Heaven (Bad Girls Go Everywhere).

 

ZDJĘCIE: Jezioro Kraterowe, Oregon, USA. Październik 2015.


Podoba Ci się? Podziel się ze znajomymi!