Podoba Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Budzisz się rano i jedyne, co jest w stanie wyciągnąć cię z łóżka to myśl o filiżance świeżo parzonego czarnego trunku? Bądź też masz w zwyczaju popijać go do śniadania? Lub nieco później, z koleżanką z pracy na dobry początek biurowego dnia? A może dopiero po południu jako wspomagacz w walce z poobiednią sennością? Albo w okolicznej kafejce w towarzystwie dobrej książki? Nieważne, o jakiej porze dnia, w jakich okolicznościach oraz co sprawia, że nie możesz bez niej żyć (smak, nałóg, rytuał?) – jedno jest pewne – nie jesteś w tym sam!

Kawa jest prawdopodobnie najpopularniejszą legalną używką na świecie i jednym z największych towarów eksportowych wielu krajów rozwijających się. Kolumbia znajduje się w pierwszej trójce światowych producentów kawy. Kiedyś była druga, ale wyprzedził ją Wietnam, który szybko urósł od zera do kawowego bohatera, stawiając na wydajność w metodach uprawy i obróbki rośliny. Absolutnym liderem wśród wytwórców kawy jest Brazylia, która zaopatruje 1/3 światowego kawowego rynku. Niewiele mniejszym od Kolumbii producentem jest Indonezja, a za nią Indie i Etiopia, z której to kawa pochodzi i skąd przywędrowała do krajów arabskich, a następnie do Europy.

Rynek kawy jest potężny – szacuje się, że w ubiegłym roku zostało wyprodukowane 143 miliony 60-kilogramowych worków kawy (w takich jednostkach opisuje się bowiem ten rynek). W roku 2014 150 milionów tychże worków zostało skonsumowanych (dane Światowej Organizacji Kawy). Od 2011 rynek czarnego napoju rośnie średnio o 2,5% rocznie. Zapotrzebowanie na kawę jest nadal wysokie w krajach rozwiniętych, tradycyjnie kojarzonych z konsumpcją trunku jak USA, Kanada czy państwa europejskie, jednak obecnie największy potencjał prognozowany jest na rynkach historycznie niewykazujących wysokiej konsumpcji kawy, takich jak choćby Rosja czy Chiny. Z ciekawostek – przy tak ogromnym rynku, każdy dolar wydany na kawę w Stanach Zjednoczonych oznacza tylko 8 centów, które idą do kolumbijskiego plantatora. Co więcej, sami Kolumbijczycy, jak pewnie wielu innych kawowych wytwórców, mają ograniczony dostęp do wysokogatunkowej kawy – ta bowiem idzie na eksport do krajów rozwiniętych i przeciętny Kolumbijczyk nie może sobie na nią pozwolić. Co więcej, często nawet nie zna jej smaku, gdyż od lat przyzwyczajony jest do picia kawy niskiej jakości – często wytwarzanej z kawowych odpadów…

Zasadniczo powszechnie obecne na rynku są dwa gatunki kawy – arabica i robusta. Różnią się one między sobą wyglądem kawowego ziarna, ale jeszcze bardziej wymaganiami dotyczącymi uprawy. Arabica jest zdecydowanie bardziej wymagającym gatunkiem – rośnie chętniej w wyższych strefach i cieplejszym, najlepiej subtropkilanym lub równikowym klimacie, podczas gdy robusta może być sadzona niżej i świetnie radzi sobie w różnych klimatach. Przez niższe wymagania uprawy oraz wyższą odporność na choroby i szkodniki, robusta powoli rozprzestrzenia się w świecie jako popularny gatunek uprawny masowej. W smaku arabica jest nieco łagodniejsza, podczas gdy robusta ma bardziej gorzki, cierpki smak i silniejsze działanie pobudzające. Mimo większych wymagań, na tę chwilę zdecydowanie więcej produkuje się arabici niż robusty (71 milionów worków rocznie w porównaniu z 42 milionami robusty), choć rynek robusty rośnie dynamicznie (w ostatnim roku jej produkcja zwiększyła się o blisko 4%, podczas gdy produkcja arabici po raz pierwszy zaczęła spadać).

W Kolumbii kawę uprawia się w wielu rejonach, najbardziej jednak znanym jest tzw. Zona Cafetera, czyli strefa kawowa położona w zachodnio-centralnej części kraju. Większość farm kawowych w tych okolicach to uprawy małego i średniego formatu – od 2 do 3 hektarów. To tutaj, w malowniczo położonym Salento, dowiedziałam się sporo o kawie od lokalnego wytwórcy tej używki, który nie tylko oprowadził mnie po polach uprawnych rośliny, ale również pokazał mi cały proces jej obróbki. I mimo że kawosz ze mnie żaden, powiem nawet więcej – za smakiem tego trunku za bardzo nie przepadam, to spieszę donieść w telegraficznym skrócie, czego się dowiedziałam.

DSC08273

Proces produkcji kawy rozpoczyna się od wsadzenia małej roślinki w ziemię, która następnie rośnie przez kilka lat (z reguły 3 do 4, zależnie od odmiany) do rozmiaru krzaka o nazwie kawowiec. Można też zasadzić ziarenko, które po wykiełkowaniu przesadza się w inne, bardziej roślinie przyjazne miejsce – kawowce bowiem lubią cień. Kawa dojrzewa w deszczu. 80% kolumbijskiej kawy jest zbierana w październiku i listopadzie, czyli w porze deszczowej. Część zbiera się również w kwietniu i maju, które również należą do miesięcy deszczowych w Kolumbii, choć jak mówi mój gospodarz, teraz wszystko się zmienia, łącznie z klimatem, który obecnie dosłownie wariuje, powodując, że w Kolumbii pada przez miesiąc, potem następuje miesiąc suszy i tak na zmianę. Nie jest to dobra wiadomość dla kawowego przemysłu w Kolumbii, gdyż owoce kawowca nie zdążą dojrzeć do zbiorów. Tak jak w większości kawowych krajów, kawę w Kolumbii zbiera się ręcznie, co jest czaso- i pracochłonnym procesem, a padający deszcz zdecydowanie go nie ułatwia. Preferowaną metodą zbiorów jest zbiór selektywny, czyli taki, w ramach którego zbiera się tylko dojrzałe owoce, a nie wszystkie za koleją. Dojrzałe dla większości gatunków kawy oznacza czerwone.

DSC08306

Po zebraniu owoce kawowca są przetwarzane na dwa sposoby – suchy lub mokry. Starym i mniej wydajnym sposobem jest po prostu suszenie ziaren na słońcu przez wiele tygodni. Proces ten jest uciążliwy, gdyż nie tylko trzeba ziarna regularnie obracać, ale też każdorazowo, gdy pada deszcz, trzeba je przykrywać, aby uniknąć zawilgocenia. Drugim sposobem jest metoda mokra, która uchodzi za bardziej wydajną, ale też kosztowniejszą. W ramach obróbki mokrej najpierw w specjalnej maszynie oddziela się ziarna od miąższu i skórki, potem segreguje zależnie od wagi i rozmiaru oraz, w procesie fermentacji, poddaje działaniu wody od kilkunastu do kilkudziesięciu godzin, zależnie od gatunku, rozmiaru i klimatu miejsca, co powoduje usunięcie warstwy śluzu obecnej na ziarnach, ale też ich słodyczy (tak, ziarna kawy najpierw są słodkie zanim zaleją nas goryczą świeżo parzonej porannej filiżanki). Tak przygotowane ziarna leżakują przez jakiś czas susząc się na słońcu.

DSC08313

Po wysuszeniu są gotowe do procesu palenia. Istnieją specjalne maszyny, które proces ten umasawiają, ale można go przeprowadzić również, jak mój gospodarz, w przypominającym ogromny wok metalowym pojemniku. Trwa to kilkanaście minut. Na finalny aromat kawy wpływa tak naprawdę długość palenia i temperatura, której poddane zostały ziarna. Co ciekawe, czym dłużej pali się ziarna, tym ciemniejszego koloru nabierają, a proces palenia redukuje zawartość kofeiny, obniżając tym samym jakość kawy. Potrzebujemy zatem więcej, aby poczuć jej pobudzające właściwości. Dlatego duże koncerny kawowe nauczyły nas pić mocno prażoną kawę, gdyż wtedy w takim np. Starbucksie spożyjemy jej więcej. Sprytne, co?

DSC08332

Ostatnim elementem procesu przed zaparzeniem kawy jest jej mielenie, które zależnie od rodzaju pitej kawy, przebiegu wcześniejszego procesu i upodobań miele się grubo bądź drobno – podobnie jak z paleniem, może się ono odbyć masowo lub w warunkach domowych przy użyciu młynka. I tak czarny proszek jest gotowy, aby zalać go wrzątkiem. Smacznego!

DSC08301


Podoba Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Dołącz do eksploratorów!

 

Dołącz do eksploratorskiej społeczności, by dostawać regularną dawkę inspiracji i informacji o podróżach w głąb siebie i świata. Dowiesz się pierwszy (pierwsza?) o nowych wpisach na blogu, kursach online, warsztatach wyjazdowych i innych projektach, które tworzę. Zapraszam Cię w podróż!

Właśnie dołączyłeś do eksploratorskiej społeczności, dziękuję. Jesteśmy w kontakcie.