Jak zacząć podróżować na własną rękę?

Podoba Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Dużo było ostatnio o tym, że podróżować warto, lecz jak właściwie zacząć? Jak znaleźć się w miejscu odległym o 1 tys. czy 10 tys. kilometrów bez biura podróży i pewnej oferty all-inclusive? Od czego zacząć? Dokąd się udać na początek, jak tam dotrzeć, gdzie spać? Złota recepta nie istnieje, ale te najważniejsze kroki na drodze ku eksploracji świata można zamknąć w kilku etapach. 

 

1. Wszystko po kolei, czyli zacznij blisko

Chociaż jestem miłośniczką adrenaliny gwarantowanej przez metaforyczne rzucanie się na głęboką wodę, zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy mają podobne preferencje, a w końcu chcę Was zachęcić do podróżowania, a nie odwrotnie. Tak więc radzę zacząć gdzieś blisko – w myśl zasady „nie od razu Rzym zbudowano”. Co oznacza blisko? Najlepiej w Polsce, która oferuje paletę opcji dla miłośników atrakcji niemal każdego typu, do tego wszystko jest bardziej znane. Zresztą gdy dobrze zaplanujemy tę podróż, wszystkie mechanizmy można z powodzeniem przenieść na dalsze destynacje. Wybierzmy więc miejsce, które chcemy odwiedzić. Jeśli lubimy góry, jedźmy w Tatry bądź Pieniny, jeśli lasy, wybierzmy się w Bory Tucholskie, bądź na Suwalszczyznę, jeżeli kręcą nas obszary wodne to Mazury bądź inne jeziora, których w Polsce nie brakuje, a jeśli miasta, to róbmy city breaki do naszych pięknych rodzimych metropolii.

Drugim krokiem jest zdecydowanie, czym się tam dostaniemy. Jeśli dysponujemy własnym samochodem, super. Są jednak inne opcje. Wracając do samochodu – dlaczego nie wykorzystać faktu, że tysiące ludzi jeździ każdego dnia po polskich drogach, przewożąc… powietrze. Warto więc zajrzeć na aplikację BlaBlaCar, która łączy kierowców będących w drodze z pasażerami i zwykle oferuje tanie przejazdy, do tego zmniejszając obciążenie środowiska. Również odpowiednio wcześniej zarezerwowane bilety PKP mogą skutkować korzystną ceną, nie wspominając już o tanich przewoźnikach autobusowych typu Polski Bus. Tanie linie lotnicze ostatnio coraz częściej oferują też niezwykle konkurencyjne ceny przelotów na terenie Polski.

Gdy już mamy się czym dostać, gdzieś trzeba spać. I tu opcji jest wiele – począwszy od hoteli do tańszych opcji jak hostele, pensjonaty, kwatery prywatne. Nie będę się rozpisywać na ten temat, gdyż  internet jest niewyczerpanym źródłem informacji o noclegach w Polsce i zależnie od miejsca w kilka minut można znaleźć coś odpowiedniego i stosunkowo niedrogiego.

 

2. Level drugi, czyli wypuść się dalej

Podstawowe mechanizmy podróżowania opanowaliśmy i można je teraz przenieść na dalsze rewiry. Myślę tu szczególnie o krajach europejskich, które wciąż są nam stosunkowo bliskie kulturowo, ale już dają smak prawdziwej podróży, gdyż język inny, zwyczaje odmienne – słowem trzeba się trochę bardziej nagimnastykować, aby podróż zorganizować.

Na tym etapie ważny jest wybór miejsca – niech będzie to coś, co od dawna chcieliśmy zobaczyć, co nas szczególnie interesuje, co sprawia, że krew szybciej płynie. Dla miłośników miast, europejskich stolic z tanimi połączeniami lotniczymi nie brakuje. Już za kilkaset złotych można odpowiednio wcześniej zarezerwować bilet do Madrytu, Paryża, Sztokholmu, Londynu czy Rzymu, a także wielu innych miast, które stolicami nie są, za to oferują inne walory. Z takich pereł polecam dla przykładu hiszpańską Malagę, portugalskie Porto, czy niemiecką Kolonię. Dla fanów plaż i natury istnieje mnóstwo opcji na wybrzeżach Włoch, Hiszpanii, Portugalii czy Grecji, ale także europejskich wysp, które dzięki tanim liniom i dobrym klimacie zyskują na popularności wśród Polaków. Mowa tu na przykład o Malcie, Cyprze, Majorce, Korsyce, Sardynii, czy Sycylii. Odpowiednio wcześniej zarezerwowane bilety mogą kosztować naprawdę niewiele, a inność i egzotyczny klimat mamy gwarantowany.

Gdy zaczynamy przygodę z tanimi lotami, warto ich szukać w wyszukiwarkach typu Skyscanner, Kayak, Momondo, Flipo, które nie tylko wyszukują połączenia w najniższych cenach, ale również zestawiają różne lotnicze opcje, których sami pewnie nie bylibyśmy w stanie znaleźć. Po wyszukaniu połączenia, które nas interesuje, warto zaglądnąć bezpośrednio na stronę linii lotniczej i dla pewności porównać ceny – zdarza się bowiem, że są niższe (mogą być też wyższe jeśli pośrednik był w stanie wynegocjować tańsze stawki). Najpopularniejsze tanie linie oferujące połączenia z Polski to irlandzki Ryanair, węgierski Wizzair, brytyjski EasyJet, norweski Norwegian.

Warto również rozważyć najbliższe, sąsiedzkie destynacje jak Niemcy, Czechy, Węgry, czy ukochaną przez Polaków Chorwację, które oferują wiele atrakcji, a są na tyle blisko, że można je odwiedzić samochodem (jeśli takowy posiadamy), wspomnianym wcześniej BlaBlaCarem, pociągiem (PKP ma nieraz ciekawe oferty przejazdów do krajów sąsiedzkich), czy też zwykłym autobusem (a tu ostatnio niskokosztowych ofert też nie brakuje).

W temacie noclegów, znowu bezkonkurencyjny pozostaje internet. Jako że wyjeżdżając za granicę z reguły musimy się liczyć z nieco wyższymi cenami noclegów, warto korzystać z tańszych opcji zakwaterowania, jak na przykład hostele oferowane na stronach typu Hosteworld, HostelBookers, a także Booking, który nie tylko oferuje obiekty typu hostel/schronisko, ale również pensjonaty i różego rodzaju hotele. Pamiętajmy, aby sprawdzić również stawkę za noc bezpośrednio na stronie hostelu, gdyż zdarza się, że platformy tego typu pobierają prowizję za rezerwację, którą płaci nikt inny jak sam klient. Z drugiej jednak strony stawki u pośredników mogą być tańsze, niż bezpośrednio na stronie hostelu, gdyż pośrednicy dzięki masowej ofercie są w stanie zaoferować zniżki. Podsumowując więc, warto sprawdzać w wielu źródłach. Gdy pragniemy lepiej zagłębić się w kulturę danego kraju, dlaczego nie zatrzymać się u tubylców? Platforma Airbnb oferuje wynajem pokoi u lokalnych gospodarzy, co nie tylko zapewnia nam nocleg, ale i próbkę życia w odwiedzanym kraju. Gdy to okaże się zbyt drogie, zawsze można skorzystać z kanapy zaoferowanej przez jednego z użytkowników portalu Couchsurfing, którzy oferują noclegi we własnych domach bezpłatnie – trochę na zasadzie wymiany kulturowej.

 

3. Level 3 – czas zmienić kontynent

Gdy już zrobiliśmy pierwszy krok i wypuściliśmy się poza Polskę (polecam więcej niż raz!), zmierzyliśmy się z innym językiem, odmienną kulturą i wyzwaniami natury technicznej w obcym kraju, a to nie zniechęciło nas i tylko zwiększyło głód podróży, nadszedł czas na wypad poza Europę. Tutaj ważnym aspektem jest czas trwania podróży, gdyż w przeciwieństwie do Europy, będziemy potrzebować więcej niż kilka dni. Musi to być min. 2 tygodnie, a z mojego doświadczenia idealnie od 3 wzwyż, jeśli możemy sobie pozwolić na taki wyjazd. Dlaczego aż tyle? Przy lotach międzykontynentalnych (które trwają z reguły 8 godz. i dłużej) występuje zjawisko jetlagu, czyli zespołu nagłej zmiany strefy czasowej, na które musimy wziąć poprawkę nawet kilku dni. Dodatkowo, jeśli lecimy tak daleko, a bilet jest jednym z większych kosztów, warto wykorzystać ten pobyt jak najlepiej.

I tutaj, podobnie, jak wyżej warto (a nawet należy) zacząć od kierunku, który nas szczególnie interesuje. Lubimy kuchnię azjatycką – polećmy do Azji, zawsze chcieliśmy zobaczyć Nowy Jork, lećmy do Stanów, dużo czytamy o Ameryka Łacińskiej – zacznijmy od niej. Jeśli jednak nie mamy takiego ukochanego celu, o którym marzymy od lat, zawsze bezpiecznym kierunkiem jest Azja. Dlaczego? Bo (poza wybranymi krajami jak np. Japonia) jest stosunkowo tania, większość destynacji azjatyckich od lat gości turystów, więc jest do ich przyjęcia przygotowana, można się całkiem dobrze porozumieć po angielsku, a i mentalność ludzi ukształtowana przez religie Wschodu sprawia, że podróżując po krajach azjatyckich możemy czuć się raczej bezpiecznie.

Jeśli nie mamy doświadczenia w podróżowaniu, na pierwszy rzut polecam Tajlandię, która była również moim pierwszym pozaeuropejskim kierunkiem. Loty są stosunkowo tanie (można ustrzelić ofertę na przelot w obie strony poniżej 2 tys. zł), na miejscu jest tanio, infrastruktura turystyczna jest dobrze rozwinięta, a bogactwo krajobrazu naprawdę imponujące. Od dużych metropolii, poprzez wilgotne lasy równikowe i monsunowe, parki narodowe z unikatową flora i fauną, na bajkowych plażach położonych na licznych tajskich wyspach skończywszy. Co więcej, Tajlandia oferuje mnóstwo innych rozrywek – lekcje gotowania, nocne bazary, buddyjskie świątynie, plażowe imprezy (np. Full Moon Party), wycieczki tematyczne. Dla rozpoczynających dalekie podróżowanie jest to więc solidna dawka obcej kultury, pozwalająca na łagodną aklimatyzację tuż przed wyruszeniem w jeszcze odleglejsze rewiry.

W kwestiach praktycznych stosujemy podobne metody, co przy organizacji wyjazdów bliższych (tak, wcześniejsza nauka się przydaje!). W kwestii lotów wyszukiwarki lotów, bezpośrednie strony linii lotniczych (tyle że międzykontynentalnych w przypadku lotów z Europy oraz lokalnych typu AirAsia w przypadku lotów na miejscu), strony akumulujące obiekty noclegowe (oprócz wyżej wspomnianych, w Azji dochodzi jeszcze popularna w tamtym rejonie Agoda oraz rekomendacje miejscowych, którzy, gdy wyruszamy w dalszą drogę, zawsze mogą nam coś polecić, a nawet zarezerwować telefonicznie).

 

4. Level 4 – podróżniczy hardcore

Gdy już zgłębiliśmy tajniki podróżowania w odmiennej kulturze, sprawdziliśmy się na szlakach obcych, acz wciąż stosunkowo kontrolowanych, czas realizować najbardziej skryte marzenia, szalone pomysły, osobiste wyzwania – czyli wszystko to, co nam w sercu gra. Ja na tym etapie na przykład po raz pierwszy odwiedziłam Amerykę Południową, która zawsze była bliska mojemu sercu, o której dużo czytałam, która fascynowała mnie swoją kulturą i odmiennością. Po Ameryce Południowej generalnie podróżuje się według mnie nieco trudniej niż po takiej Azji, ze względu na ogromne dystanse, w zdecydowanej większości wyższe koszty utrzymania, konieczność znajomości hiszpańskiego (czy portugalskiego), a w przypadku kobiet również zjawisko machismu.

Jednak to również faza, w której takie rzeczy schodzą na dalszy plan, gdyż już się sprawdziliśmy we wcześniejszych etapach, nabyliśmy wiedzy i doświadczenia, a co najważniejsze, mamy pasję i gotowość do odkrywania najdzikszych rewirów świata. To nie jest etap dla każdego, gdyż chęć i zapał muszą być na tyle silne, aby przezwyciężyły trudy podróży (o których pisałam tutaj). Jednak satysfakcja z takiej wyprawy nie jest porównywalna z niczym innym, gdyż realizujemy najskrytsze marzenia, sprawdzamy i poznajemy siebie, czujemy, że żyjemy. Osoby, które dotrą do tego etapu, gotowe są na największe podróżnicze wyzwania, jak trekkingi w najwyższych górach świata, przemierzanie kontynentów samochodami, na motocyklach czy rowerach, zamieszkiwanie z autochtonami w najdzikszych rejonach świata. To już etap w których podróżowanie jest stanem ducha, jest jak narkotyk i nic, ale to nic, nie jest w stanie nas od niego odwieźć, gdyż podróż zaczyna płynąć w żyłach. 🙂

I aż nie mieści się w głowie, że taki stan można osiągnąć, zaczynając skromnie, bo od znanych, polskich rewirów. A najważniejsze to zacząć, zrobić pierwszy krok, zakupić pierwszy bilet, zarezerwować pierwszy nocleg. Reszta, jak to w życiu, się potoczy…

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o poszczególnych aspektach organizacji podróży na własną rękę, zajrzyj TUTAJ.


Podoba Ci się? Podziel się ze znajomymi!

eksploratorka

Eksploratorka świata i rzeczywistości wokół niej w ponad 50 odwiedzonych krajach. Miłośniczka Ameryki Łacińskiej i azjatyckiej kuchni, zafascynowana filozofiami Wschodu oraz konceptem slow travel. Pasjonatka języków obcych oraz ich wpływu na interakcję międzyludzką. Podróżniczka i blogerka z misją inspirowania Polaków do dokonywania życiowych zmian, realizacji marzeń, odkrywania siebie. Autorka wyjazdowych warsztatów życia w zgodzie z sobą. Będąc od 2 lat w drodze, na blogu eksploratorka.pl chętnie dzieli się przemyśleniami na temat podróżowania, lepszego życia oraz niekończącej się eksploracji świata, siebie i drugiego człowieka.

2 thoughts on “Jak zacząć podróżować na własną rękę?

  • 22 października 2016 at 07:12
    Permalink

    Dzięki za wpis. Od dłuższego czasu zbieram się aby zacząć podróżować. Mimo, że mam już kilka destynacji na koncie jak Londyn, Mediolan, Barcelona, Tucepi, Budapeszt to było to dosyć dawno i natchnęłaś mnie aby zacząć od naszej ukochane Polski. Myślę, że będzie to dobra rozgrzewka przed Europą a następnie kolejnymi kontynentami.
    Dzięki! 🙂

    Reply
    • 24 października 2016 at 07:02
      Permalink

      Artur, to początek masz już niezły, trzeba kontynuować! Polska ma wiele ciekawych miejsc (często nieodkrytych), więc warto ją zobaczyć, zanim znajdziemy się w kategorii „cudze chwalicie, swego nie znacie”. Życzę Ci sporo pięknych wyjazdów – najpierw w naszym kraju, a potem w tych dalszych! 🙂

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *