Podoba Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Jak ty to robisz, ze jesteś w wiecznej podróży? Skąd bierzesz na to pieniądze? Przecież podróżowanie jest drogie! Pytania o pieniądze na podróżowanie są chyba najczęstszymi pytaniami, jakie otrzymuję. Tutaj rozprawiam się z mitami drogiego podróżowania. A skąd biorę pieniądze na podróże? Pracując w drodze i odpowiednio ustawiając priorytety. Dodatkowo, istnieją sposoby, które pozwalają wyeliminować, bądź zredukować część kosztów, w tym ten największy, którym w wielu krajach jest zakwaterowanie. Dzięki nim możemy również o wiele lepiej poznać lokalną kulturę, niż gdybyśmy nocowali w hotelach, hostelach czy pensjonatach. 

Jak zatem nie płacić za nocleg w podróży, jednocześnie poznając lokalną kulturę? 

Przyjaciele, znajomi, ludzie poznani w podróży

Jesteśmy ludźmi, otaczamy się ludźmi, ludzi spotykamy w swoim życiu na co dzień. A w podróży dodatkowo szansa poznania nowych osób znacznie rośnie. Zarówno innych podróżujących, którzy z reguły mają dom tam, skąd pochodzą, jak i tubylców, którzy go mają na miejscu. A kto jest najlepszym źródłem informacji o odwiedzanym przez nas miejscu, jeśli nie sami autochtoni? Czasem wystarczy, że otworzymy się na innych, obdarzymy ich szerokim uśmiechem, dobrym słowem, podzielimy się radą, wyciągniemy pomocną dłoń. Ja, właśnie dzięki otwartości w podróży, miałam w ostatnich dwóch latach darmowy nocleg w takich miejscach jak Teneryfa, Mexico City, Berlin, Portland, Bazylea i w kilku innych lokalizacjach na świecie. Jak? Bo byłam życzliwa. Bo pomogłam jednej Niemce w Kolumbii przetłumaczyć CV, gdy była w opresji. Bo uśmiechnęłam się do pewnej Szwajcarki w meksykańskim hostelu i zostałyśmy dobrymi koleżankami. Bo pomogłam jednemu Meksykaninowi poznanemu w Tajlandii zaplanować trasę dalszej podróży. Bo sama wcześniej dałam niejednej osobie dach nad głową wcześniej, gdy mieszkałam w Krakowie, Warszawie czy irlandzkim Cork. Bo żeby dostać, trzeba dać. Warto. I wcale nie ze względu na szansę bezpłatnego noclegu, a dlatego, że wszyscy jesteśmy ludzi i w podróży potrzebujemy się nawet bardziej niż w domu. A skutkiem ubocznym może być właśnie darmowe zakwaterowanie.

Couchsurfing, czyli na sofie u nieznajomego

Co ciekawe, nie zawsze trzeba się nawet znać, aby dostać bezpłatny nocleg od tubylca, bądź osoby mieszkającej w danym miejscu na stałe, a pomocny okazuje się internet. Couchsurfing to portal kojarzący osoby poszukujące noclegu w danym zakątku świata z zainteresowanymi udzielić go miejscowymi gospodarzami. Couchsurfing to taki odpowiednik autostopu w dziedzinie noclegów, tyle, że aby go złapać nie wystawiamy kciuka, a wysyłamy prośbę do gospodarza za pośrednictwem portalu, a ten może nas zaakceptować, bądź też nie. Couchsurfing okazuje się szczególnie przydatny w podróżach po miejscach wyjątkowo drogich. Mnie ratował z opresji w Stanach, Kanadzie, na Kostaryce.

Jak zapewnić sobie sukces na Couchsurfingu? Postarajmy się, aby wysyłane przez nas prośby były indywidualne – by pokazywały, że zapoznaliśmy się z profilem gospodarza, przeczytaliśmy, co oferuje. Unikajmy wysyłania masowych zapytań, bo nikt nie lubi być traktowany masowo – szczególnie jeśli ma nas przyjąć pod swój dach. Postarajmy się też zaoferować coś w zamian – na przykład samodzielnie ugotowany posiłek. Pomimo wielu obaw wyrażanych szczególnie przez początkujących użytkowników, Couchsurfing jest chyba najlepszą formą poznania lokalnej kultury i tubylców, bo nie ma przecież bliżej, niż u kogoś w domu. Dzięki stosowanemu systemowi ocen i rekomendacji, można się dowiedzieć, z jakim gospodarzem mamy do czynienia, więc ryzyko nie jest aż tak wielkie, jakby się wydawało. Za to doświadczenie niezwykle cenne – swego rodzaju wymiana kulturowa, w której można również zaobserwować, co tubylcy jedzą, jak spędzają dzień, co robią w wolnym czasie. Forma ta wymaga jednak z reguły jakiejś interakcji, gdyż gospodarze raczej nie lubią być traktowani jak hotel – użyczają komuś swój kawałek przestrzeni z reguły po to, aby czegoś się nauczyć, dowiedzieć o świecie, poznać przedstawicieli innych kultur. Tak więc, jeśli zależy nam na stuprocentowej niezależności w spędzaniu wolnego czasu, Couchsurfing się nie sprawdzi.

House-sitting, czyli siedzenie w domu

House-sitting (a w niektórych wypadkach również pet-sitting) to kolejna ciekawa alternatywa noclegowa, łącząca gospodarzy w potrzebie z podróżującymi za pośrednictwem internetu. To opcja dla osób, które gotowe są nie tylko na dłuższe podróżowanie, ale i na dłuższe postoje. House-sitting to nic innego, jak opiekowanie się domem pod nieobecność właściciela. Cele mogą różne – od pilnowania bezpieczeństwa poprzez wykonywanie rutynowych prac gospodarczych (np. ogrzewanie domu, aby rury nie zamarzły czy podlewanie kwiatów) na opiece nad zwierzętami skończywszy – zależnie od potrzeb właściciela. Najczęściej są to koty bądź psy, ale zdarzają się też rybki, chomiki, króliki, a nawet kucyki! To opcja dla osób, które cechuje odpowiedzialność – w końcu ktoś zostawia pod naszą opieką swój dom, dobytek oraz pupili. Największą stroną łączących właścicieli i house-sitterów jest TrustedHouseSitters. Inne to HouseSitter, MindMyHouse, czy Nomador. Dodatkowym kosztem oprócz pracy, jaką świadczymy jako opiekunowie domu jest z reguły roczna opłata rejestracyjna na tych portalach. Jest to wciąż jednak niska cena za za komfort zatrzymania się u kogoś w wyposażonym domu bez dodatkowych opłat przez kilka dni, tygodni, a czasem nawet miesięcy.

Praca na ochotnika/wolontariat

Wolontariat jest również opcją dla dysponujących większą ilością czasu i wcale nie musi oznaczać pracy całkowicie za darmo, gdyż nierzadko za świadczoną pracę można dostać wynagrodzenie w postaci noclegu lub/i wyżywienia. W wielu krajach podróżnicy chcący zaoszczędzić nieco na kosztach noclegów zaciągają się do pracy w hostelach, pracując na recepcji bądź wykonując drobne prace porządkowe, w zamian za zakwaterowanie. Popularnym zajęciem jest również nauczanie (np. języka angielskiego), bądź praca na farmach np. w ramach organizacji WWOOF, która ma na celu łączenie właścicieli gospodarstw organicznych na całym świecie i chętnych do pracy w nich wolontariuszy. Stroną, która oferuje mnóstwo ofert pracy za zakwaterowanie i nie tylko (również wymiany umiejętności, wymiany kulturowej i wolontariatu) jest WorkAway. Opcje są praktycznie niewyczerpane, trzeba tylko się na nie otworzyć.

Jak widać, nie trzeba wydawać milionów, aby mieć dach nad głową w podróży. Wystarczy trochę kreatywności, otwartości, zaangażowania i… dostęp do sieci. W efekcie mamy nie tylko szansę zaoszczędzenia, ale przede wszystkim poznania innej kultury od środka i zobaczenia, jak ludzie ją reprezentujący naprawdę żyją. Jeśli jednak wolisz płatne opcje, tutaj znajdziesz ich przegląd. Tu z kolei dowiesz się, jak szukać noclegów i na co uważać.


Podoba Ci się? Podziel się ze znajomymi!
Close

Dołącz do eksploratorów!

 

Dołącz do eksploratorskiej społeczności, by dostawać regularną dawkę inspiracji i informacji o podróżach w głąb siebie i świata. Dowiesz się pierwszy (pierwsza?) o nowych wpisach na blogu, kursach online, warsztatach wyjazdowych i innych projektach, które tworzę. Zapraszam Cię w podróż!

Właśnie dołączyłeś do eksploratorskiej społeczności, dziękuję. Jesteśmy w kontakcie.