Podoba Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Wyobraź sobie turkusową wodę, biały piasek i kitesurferów, których obserwujesz znad swojego laptopa, pijąc mrożoną kawę po wietnamsku. W tle leci Bam Bam, hymn reggae jamajskiej piosenkarki Sister Nancy, z dala dobiega rozmowa po francusku, a przy sąsiednim stoliku po niemiecku. Nie, to nie moja tapeta na komputerze z wersją audio. To też nie marzenie obijające się niezgrabnie o zakamarki umysłu, bez szansy na spełnienie. To rzeczywistość. Wydawałoby się kompletnie nierealna, ale prawdziwa. Ten post zaczęłam pisać na południowym wybrzeżu Wietnamu, w nadmorskiej miejscowości Mũi Né. Kończę go w niewielkiej kafejce w kambodżańskiej stolicy Phnom Penh w oczekiwaniu na birmańską wizę, popijając sok z kokosa i obserwując, jak w szafranowej kaszaji (tradycyjnym stroju buddyjskim) co jakiś czas przez ulicę przechodzi mnich z sąsiedniej świątyni.

Taką rzeczywistość możesz mieć i Ty – jeśli tylko chcesz. Bo koncept pracy w systemie 9-5 w wieżowcach wielkiego miasta staje się passé, co dostrzega coraz więcej ludzi, tworzących własną rzeczywistość pracy z dowolnego miejsca na ziemi. Ja właściwie dopiero zaczynam. Po długiej podróży, która poprzewracała niemal każdy aspekt mojego życia do góry nogami i zrodziła nieodpartą chęć życia w dowolnym zakątku świata. Bez przywiązania się na stałe do lokalizacji (bo przecież tyle jest miejsc, które warto odwiedzić), chłonąc inne kultury, poznając ich obyczaje, język i historię nie z książek, a w praktyce, eksplorując siebie i drugiego człowieka, jednocześnie przy tym… pracując. Ale są osoby, które na to wpadły już dawno temu i od dłuższego już czasu wiodą życie, jakie dla większości mieszkańców tej planety wydaje się niepojęte i nierealne. Nazwano ich cyfrowymi nomadami.

Nomada, czyli koczownik

Nomadyzm (znany również jako koczownictwo) to tryb życia polegający na ciągłym przenoszeniu się z miejsca na miejsce. Nomada zatem to osoba bez stałego miejsca pobytu, wędrowiec, tułacz. W przeszłości nomada trudnił się pasterstwem (słowo nawiązuje do greckiego wyrazu „nomos” czyli pastwiska), łowiectwem lub zbieractwem i tworzył jednostki plemienne.

Pierwotnie ludzie koczowali głównie w poszukiwaniu jedzenia lub też lepszych warunków (w tym klimatu) do jego produkcji, czy to w postaci upraw czy hodowli. Obecnie jedzenia w naszej części świata nie brakuje, więc nie musimy już za nim gonić. Zatraciliśmy więc wiele cech dawnych nomadów – często wybieramy osadniczy tryb życia, co więcej, coraz rzadziej łączymy się w jednostki plemienne, a jeśli już, to sporo mniejsze. Paradoksalnie, pomimo większych możliwości przemieszczania się i łączenia niż kiedykolwiek, wybieramy osadnictwo nad nomadyzm oraz indywidualizm nad kolektywizm.

Koczownictwo jako styl życia zostało przedefiniowane. Przynajmniej w naszej szerokości geograficznej, bo prawdziwych nomadów wciąż nie brakuje na przykład w Afryce. Co nie znaczy, że całkowicie umarło. Dynamiczny rozwój nowych technologii dał początek nomadom na miarę naszych czasów – nomadom cyfrowym. Osobom, które zdecydowały się na mobilność zawodową w największym wymiarze. Nie przemieszczają się co prawda dosłownie za jedzeniem (zbierając, łowiąc, bądź pasąc trzodę), ale pracując w różnych lokalizacjach, zarabiają na nie (i nie tylko). Ale po kolei…

Mobilność a rynek pracy

Mobilność, czyli swoboda przemieszczania się jako filozofia życia kwestionuje ideę życia i pracy jedynie w kraju urodzenia i wychowania. Globalizacja, otwarte granice, dostępność różnych środków transportu, łatwość zmiany miejsca pobytu dają nieograniczone możliwości w obszarze spędzania wolnego czasu i… podejścia do biznesu. Stajemy się nieuchronnie społeczeństwem mobilnym, a mobilność przestała nieść już za sobą zmianę pracy, jak wcześniej. Firmy stają się coraz bardziej otwarte na dawanie pracownikom wolności i przestrzeni. Co więcej, zaczynają widzieć tego efekty. Według danych Citrix obecnie 61% pracowników na świecie pracuje poza biurem przynajmniej częściowo, a standardem staje się używanie 3 i więcej urządzeń elektronicznych w codziennej pracy. W rezultacie dzięki technologii, która znosi ograniczenia miejsca, jesteśmy w stanie pracować z dowolnego miejsca na ziemi. Jak pokazują badania, Polska, podobnie jak wiele innych krajów Europy Wschodniej, na tle swoich unijnych sąsiadów, wciąż jest krajem o jednym z najniższych wskaźników mobilności zawodowej, niskiej elastyczności rynku zatrudnienia i wysokim wskaźniku długoterminowego zatrudnienia. Przyczyny takiego stanu rzeczy można zapewne przypisać aspektom historycznym (pozostałości byłego ustroju), ale też społecznym – motywy te pokrywają się, według mnie, w dużej mierze z przyczynami, dla których jako naród niewiele podróżujemy (o czym pisałam tutaj).

Praca zdalna zaczęła powoli zmieniać wymiar biznesu od kiedy nowe technologie zagościły w naszej codzienności na dobre, czyli jakieś 10 lat temu. Jednym z pierwszych, który przedstawił realne korzyści i strategie pracy i życia z dowolnego miejsca na ziemi i w dowolnym czasie był amerykański autor i bloger, Tim Ferriss, który w 2007 w książce „4-godzinny Tydzień Pracy” wziął na warsztat temat projektowania stylu życia (lifestyle design), kwestionując do tej pory dominujący (i uznany za jedyny słuszny) system pracy biurowej 9-5 z zaledwie kilkoma tygodniami urlopu w roku (a w USA, skąd pochodzi Ferriss, nierzadko są to tylko 2 tygodnie rocznie) oraz zbierania na emeryturę, która w systemie nieustannego pracoholizmu nigdy może nie nadejść. Genezą książki są osobiste doświadczenia Ferrissa, który sam był pracoholikiem, poświęcając pracy zawodowej 14 godzin dziennie. Ferriss proponuje metody sprytnego zarządzania swoim czasem, priorytetyzowania i delegowania. Idee dość kontrowersyjne, wydawałoby się niemożliwe do wcielenia, zdobyły autorowi szerokie uznanie, przynosząc światowy sukces – „4-godzinny Tydzień Pracy” znajdował się ponad 4 lata na liście bestellerów New York Timesa i został przetłumaczony na 35 języków (w tym polski). Ferriss nawołuje, aby nie pozwolić pracy przejąć kontroli nad swoim życiem oraz skupić się na robieniu tego, co się naprawdę kocha, zamiast czekać na lepsze czasy, bo tych nam nikt nie zagwarantuje. Podkreśla znaczenie mobilności w pracy zawodowej i zalety, jakie ona daje.

Kim jest cyfrowy nomada?

Pojęcie zostało zapoczątkowane w języku angielskim i według mnie właśnie ten język najlepiej oddaje jego ideę, bo cyfrowy nomada brzmi dość enigmatycznie (dlatego będę używać tych terminów wymiennie). Digital nomad jest neologizmem, który przed rokiem 2000 praktycznie nie był używany. To osoba, która przemieszcza się, z określoną częstotliwością, zatrzymując w wybranych miejscach na dłużej, aby cieszyć się ich klimatem, atmosferą, poznać ich kulturę, ludzi, czasem język i… pracować. Tym ostatnim digital nomad różni się od „zwykłego” nomady, podróżnika, globtrotera, wolnego ducha, hipisa, choć może również posiadać ich cechy. Konkretnie wyróżnia go posiadanie laptopa, którego strzeże na równi ze swoim paszportem, bo o ile paszport daje mu przepustkę do innych krajów, tak netbook daje mu fundusze na odwiedzanie tych krajów i w nich zamieszkanie. Cyfrowy nomada bowiem to osoba, która zarabia w drodze wykorzystując do pracy przede wszystkim nowe technologie – laptop, telefon komórkowy i dostęp do internetu. Jego klienci zwykle znajdują się w innym (najczęściej, choć niekoniecznie, w ojczystym kraju), zatem cyfrowy nomada pracuje zdalnie. Zamiast wykonywać swoją pracę w biurze w Warszawie, Krakowie czy Wejherowie, pracuje z lokalizacji, jaką obrał, w której się czuje dobrze i która pozwala mu na realizowanie marzeń i pasji.

Profil cyfrowego nomady

Kim trzeba być, aby znaleźć się w gronie cyfrowych nomadów? Przede wszystkim człowiekiem otwartym, gotowym na wieczną naukę, na wzięcie steru na statku własnego życia. Odważnym, gotowym stanąć w poprzek systemowi i temu, co jest od nas oczekiwane, wymagane, co jest poprawne i na miejscu. Trzeba być też przedsiębiorczym, bo zostanie cyfrowym nomadą to nic innego jak jedno wielkie przedsięwzięcie.

Nie ma jednak spójnego profilu typowego cyfrowego nomady. Zwykle kojarzy się z osobą młodą, nie posiadającą większych zobowiązań, a co za tym idzie niczego do stracenia. I faktycznie, wiele ze spotkanych przeze mnie digital nomadów to osoby będące w pierwszej połowie swojego życia. Ale czy bez zobowiązań? Niekoniecznie. Spotkałam już całe rodziny (z dziećmi), które zdecydowały się ruszyć w drogę, zarabiać i obdarzyć swoje potomstwo chyba największym darem, jaki sobie można wyobrazić – kontaktem z nową kulturą, możliwością nauki języka w środowisku rodzimym, otwartością na świat i świadomością tego, że nie ma on granic. Są też osoby starsze, które całe życie pracowały w sposób tradycyjny, pełniąc wysokie funkcje w swoich firmach, a ku jesieni życia zdecydowały wykorzystać wieloletnie doświadczenie i nadal pracować, tyle że… spod palmy, doradzając innym. Są freelancerzy, osoby prowadzące jednoosobowe firmy, jak i właściciele dużych biznesów, którzy udowadniają, że praca z jednego miejsca jest konceptem przestarzałym, a zespół wcale nie musi być kontrolowany na każdym kroku, jeśli… jest dobrze dobrany.

W jaki sposób cyfrowy nomada zarabia?

Digital nomad może zarabiać właściwie w każdy możliwy sposób, o ile wykorzystuje do tego dobrodziejstwa internetu i nowych mediów (stąd pierwszy człon nazwy digital, tłumaczony na polski trochę nieudolnie „cyfrowy”). Cyfrowym nomadą nie jest zatem osoba, która rusza w podróż i po drodze zarabia ucząc w lokalnych szkołach angielskiego, serwując drinki za barem, czy pracując na recepcji w hostelu. Dlaczego? Bo żadne z tych zajęć nie ma cech pracy zdalnej i nie jest zależna od wykorzystania nowych mediów jako niezbędnego narzędzia. Są trzy zasadnicze kategorie, w jakich większość cyfrowych wagabundów się mieści.

1. Pracownicy zdalni

W tej kategorii znajdują się osoby, które mają tyle szczęścia (albo rozumu), że pracują w firmach o otwartych horyzontach, które zamiast trzymać pracownika na smyczy i nie spuszczać go z oka, rozliczają za wyniki, a nie obecność w biurze. Bo bądźmy szczerzy – bycie w biurze nie jest żadnym gwarantem rezultatów. Liczba zawodów w tej kategorii jest praktycznie nieograniczona, gdyż założenie jest takie, że wszystko, co nie wymaga fizycznej obecności w celu wykonania swojej pracy, a może być zrobione całkowicie za pośrednictwem internetu teoretyczne znajduje się w tej kategorii.

Najczęstsze zawody w tej grupie to te, które wymagają dużej dozy pracy solo, czyli informatycy (w tym programiści), graficy komputerowi, dziennikarze. Co nie znaczy, że przedstawiciele innych zawodów nie mogą się znaleźć w tej kategorii. Bo przecież nawet jeśli trzeba odbyć spotkanie, nie musi ono być face to face – można je odbyć zdalnie, a każdy z jego uczestników może znajdować się w innej lokalizacji na świecie. Jest skype, są dedykowane systemy do telekonferencji. Ma to swoje zalety – tele-spotkania są z reguły dużo krótsze i bardziej produktywne, niż spotkania tradycyjne.

2. Freelancerzy, czyli wolno strzelający

Freelancerzy to duża kategoria czynnych zawodowo, którzy są wręcz wymarzonym materiałem na digital nomadów – jeśli tylko chcą. Są to osoby już przyzwyczajone do pracy samodzielnej, w pojedynkę. Wiedzą, że dotrzymanie deadlinu jest święte, bo przećwiczyli to już milion razy w dotychczasowej pracy. Znają się już na tyle dobrze, że wiedzą, kiedy pracują najlepiej, w jakich godzinach dnia przypada szczyt ich efektywności, jak radzić sobie z motywacją. Przećwiczyli już niejedno w pracy wolnego strzelca w swoim miejscu zamieszkania, teraz wystarczy wdrożyć to samo gdzie indziej. Jacy freelancerzy najczęściej zostają cyfrowymi nomadami? Wspomniani już programiści (którzy wolą pracować na własny rachunek, niż dla kogoś), tłumacze, konsultanci biznesowi, pisarze, artyści, fotograficy, graficy komputerowi, coache. W grupie wyróżniają się zawody naturalnie związane z nowymi mediami, jak projektanci stron internetowych, systemów i aplikacji, marketerzy odpowiedzialni za reklamę w sieci, konsultanci mediów społecznościowych, itp.

3. Zdalni przedsiębiorcy

Szumna nazwa (szczególnie po polsku) i chyba zasłużenie. Chodzi o osoby, które zdecydowały się zarabiać na życie w drodze wdrażając własne pomysły, tworząc własne produkty, a z nimi swoją rzeczywistość. Freelancerzy to też przedsiębiorcy, tyle że pracujący nad konkretnymi zleceniami dla konkretnych klientów (np. zamówienie strony internetowej, projektu logo, reklamy internetowej, itp.), podczas gdy w tej grupie znajdują się osoby, które nie uzależniają swojego dochodu od konkretnych zleceń zewnętrznych, zamiast tego sami kreują swoje produkty – najczęściej online. Najlepszym przykładem są blogerzy, którzy zarabiają poprzez tworzenie i regularne uaktualnianie platformy internetowej, zarabiając często w sposób pasywny (np. z reklamy na swoim blogu), czyli niezależnie od zlecenia. Inny przykład to YouTuberzy, którzy (podobnie jak blogerzy) mają swoją platformę, tyle że video. Tutaj zaliczymy też artystów, pisarzy, czyli wszystkich twórców w szerokim ujęciu.

Gdzie cyfrowy nomada pracuje?

Przechodzimy do istoty całego wysiłku włożonego w zostanie cyfrowym nomadą! Po co porzucać bezpieczeństwo i komfort obecnej egzystencji? Aby żyć tak jak chcemy, a przede wszystkim tam, gdzie chcemy. Co wcale nie musi oznaczać egzotycznej lokalizacji. Bycie w społeczności digital nomadów pozwala bowiem na swobodne decydowanie o miejscu pracy i życia. A decyzja może paść na odległe tropiki, polskie góry (w tym słynna „opcja Bieszczady”), czy nasz własny dom – jeśli w danym momencie tak zdecydujemy.

Jakakolwiek nie będzie obrana destynacja, musi spełniać najważniejszy warunek dostępu do internetu, który jest podstawą zawodowej egzystencji cyfrowego nomady. Ulubione miejsca oprócz zacisza swoich (bądź wynajmowanych) czterech ścian to przestrzenie co-workingowe, czyli miejsca dedykowane pracy zdalnej z gwarantowanym dostępem do internetu oraz społecznością podobnie żyjących osób, a także kawiarnie i kafejki, w których można pracować nad projektem (i kawą) w towarzystwie innych osób.

Jak to zrobić?

Chcesz tak żyć? Tęsknisz za wolnością i niezależnością, a także chłonięciem świata wszystkimi zmysłami? Jak to zrobić? Sposobów jest wiele. Można, tak jak ja, najpierw wyruszyć w dłuższą podróż, aby upewnić się, czy w ogóle posiadamy cechy nomady i chcemy w ten sposób żyć, bo jak wiadomo, każdy ma inną osobowość, oczekiwania i preferencje (jak zaplanować dalszą podróż, dowiesz się tutaj). Można też próbować już coś rozwijać, bądź podejmować zdalne projekty jeszcze z Polski, będąc zatrudnionym w obecnej firmie. W ten sposób przekonamy się, czy praca zdalna i w pełni samodzielna jest w ogóle dla nas. A najlepiej to zacznijmy od zastanowienia się, jak to nasze docelowe życie ma wyglądać, jaki jest wymarzony scenariusz i czy styl życia cyfrowego nomady na pewno się w niego wpisuje?

Interesuje Cię koncept cyfrowego nomadyzmu w praktyce? Chcesz wiedzieć, jakie są wady i zalety takiego stylu życia oraz kim właściwie są ci ludzie? Zajrzyj TUTAJ.

 

ZDJĘCIE: Mũi Né, Wietnam, listopad 2016.


Podoba Ci się? Podziel się ze znajomymi!